piątek, 21 listopada 2025

dwudziesty pierwszy listopada

 Ciemna noc. Siedzę sobie w moim mieszkadełku. czytam doskonałą książkę, zerkam do Internetu i czekam zupełnie świadomie na pierwszy śnieg w tym sezonie. Do tej pory zawsze było tak, że gdy zaczynał padać śnieg spałem. Obudziwszy się stwierdzałem odmieniony krajobraz. Jakoś tak było, że zawsze zaczynało padać w nocy. Pierwszy raz tej nocy złapię pierwsze białe płatki na gorącym uczynku. Mam otwarte dwie mapy meteo, które w czasie rzeczywistym monitorują sytuację. Teraz (00:37) granica opadów jest jakieś pięć kilometrów ode mnie. Co ciekawe, opady przyniósł niż genueński.

O drugiej wciąż nic. Według map pogody w Krakowie obficie pada śnieg a gdy wyglądam przez okno nie pada. Ciekawość? 

Dziesięć po trzeciej. Wciąż nic. To co, mam iść spać? -  

pięć po czwartej - nic 

wpół do piątej - zaczęło się

idę spać 


 

poniedziałek, 17 listopada 2025

siedemnasty listopada

 Co to KURWA jest? Pogoda, że psa nie wygonisz. Zimno, ciemno i pada. Dobrze, że nie śnieg, chociaż jeszcze nie wieczór. Walczę z "własnym sobą" żeby wyjść i wykonać chociaż sześć tysięcy kroków. Mógłbym nie wychodzić dziś wcale. Mam wszystko, co potrzeba do przeżycia kolejnego dnia.


 Jednak wyszedłem. Cztery tysiące kroków zaledwie. Zmokłem i przemoczyłem buty. Suszą się, skarpety też. Zaraz piąta, latem środek dnia, a dziś to już Ciemna Noc.

niedziela, 16 listopada 2025

szesnasty listopada

 Albo weźmy płaskoziemców. Jak wytłumaczą Wodospad Krawędziowy? Przecież woda wypływająca w nicość musi się skądś brać. Albo grawitację. Skąd się bierze siła, która utrzymuje ich stopy w dole? Albo potworne tarcie między Dyskiem i grzbietami czterech słoni?

sobota, 15 listopada 2025

piętnasty listopada

 78,7 kilograma. Masy ubywa, może nie z dnia na dzień, ale systematycznie. Wydaje mi się, że znalazłem klucz do systematycznej utraty wagi. Pilnuję diety i staram się dużo ruszać. Co prawda cierpię z powodu spierdolenia się ze schodów gdy moi hinduscy sąsiedzi, w środku nocy, zastukali do mojego okienka i zeznali po angielsku, że zapomnieli klucza i na wszystko prosili bym wyszedł i wpuścił ich do kamienicy. Wyszedłem więc  i nie wiedzieć czemu nie zaświeciłem światła na klatce. W rezultacie, na dwuschodkowej przeszkodzie straciłem równowagę i potłukłem się. To było kilka dni temu i bólu już właściwie nie czuję. Co dalej? czas pokaże. W każdym razie wciąż wierzę, że mój BMI spadnie jednak poniżej 25. Teraz wynosi 26,91.

sobota, 8 listopada 2025

ósmy listopada

 Albo weźmy sztuczną inteligencję. Czytam o tym, że ten twór jest coraz sprawniejszy i już niedługo będzie bóg wie ile potrafił. Myślę: być może. Jednak czy będzie potrafił myśleć?  I czy będzie w stanie zmyślać, czyli tworzyć coś nowego? Czy będzie umiał napisać oryginalną książkę. Albo stworzyć jakiś nowy "nieludzki" rodzaj sztuki? Wiadomo bowiem powszechnie o tym, że każda sztuka oddziałuje na zmysły. A czy sztuczna inteligencja ma zmysły? Czy jest w stanie ogarniać otoczenie w czasie rzeczywistym? W jednej z książek Lema podany jest przykład, jak zawiadujący statkiem kosmicznym komputer usiłując ogarniać wszystkoistycznie otoczenie podczas lądowania, doprowadził do katastrofy, bo zapchał się niemal nieskończoną ilością dobiegającej zewsząd informacji. Myślę, że jeszcze długo to jednak ludzie będą czynili postęp naukowy, czy wynalazki, biorąc sztuczną inteligencję za narzędzie. A może się mylę?

środa, 5 listopada 2025

czwarty listopada

 Byłem dziś na darmowym badaniu słuchu. Wynik badania trochę mnie zaskoczył. Lewe ucho w normie, prawe w dolnej granicy normy. Jednak gdy poprosiłem o przesłanie wyniku mailem okazało się, że nie ma nic za darmo. Wydruk wyniku mogę dostać za trzydzieści pięć złotych. Zaskoczenie moje wynika z tego, że w przeszłości wielokrotnie i długotrwale nadwerężałem organ słuchu. W słabszym, prawym uchu słyszę 8kHz przy głośności 65dB, a w lewym tyleż przy 45 dB.

niedziela, 2 listopada 2025

drugi listopada

 Wczoraj 79,2 kg. Wydaje mi się, że metodą prób i błędów, dostosowałem swoją dietę do potrzeb mojego ciała. Po prostu MŻ. Codzienne spacery i jeden posiłek dziennie. Wczoraj ten posiłek składał się z jednego jaja na twardo i surówki do rozpęku. Zdecydowanie też mniej piję, co poskutkowało zanikiem efektu słoniowej nogi. Zobaczymy, może jednak zdążę dojść do BMP<25 przed osobistym końcem świata?