piątek, 2 października 2026

drugi października

 Prawie dziesięć la byłem maszynistą na kolei. Przez ten czas uzbierało się wiele anegdot. W kilku z nich uczestniczyłem, kilka znam z opowieści kolegów.

Kolega prowadził kiedyś pociąg towarowy. Nagle ujrzał na torach przed sobą człowieka. Natychmiast uruchomił hamowanie awaryjne. Masa kilkuset ton nie pozwoliła zatrzymać pociągu i był pewien, że człowiek zginął. Zgodnie z procedurą wziął młotek i poszedł w stronę końca pociągu. Młotek na wypadek problemów jako narzędzie obrony. Pod którymś z wagonów zobaczył leżącą postać, kobietę szlochającą wniebogłosy. Pewny już, że nic się nie stało zawołał: wyłaź pani. W odpowiedzi usłyszał: kiedy się wstydzę. 

W tym poście będę sukcesywnie opisywał inne ciekawe i niekoniecznie kończące się dobrze historie. 

czwartek, 1 października 2026

pierwszy października

 Niedawno dowiedziałem się o tym, że cztery lata temu powstał trzysezonowy serial zrobiony na podstawie jednej z moich ulubionych opowieści Isaca Asimova Fundacja. Rzuciłem się nań z niecierpliwością i ciekawością. Jestem w drugim sezonie i wciąż mnie fascynuje. Oczywiście scenariusz nie jest ścisłym odwzorowaniem książki/książek. Jednak kluczowe wątki są mniej więcej zachowane. Niektórym postaciom zmieniono płeć innych nie ma wcale, a jeszcze inne w oryginale nie występują wcale. Opowieść jest, moim zdaniem, wspaniała. To doskonała sztuka. Ciekawym, czy inne opowieści Asimowa też doczekały się ekranizacji albo czy są takie plany.

niedziela, 27 września 2026

dwudziesty siódmy września

 Albo weźmy sen, a zwłaszcza sny moje.Śpię dużo i chętnie, ale ze śnieniem już tak łatwo nie jest. Śnią mi się różności. Niestety erotyczne rzadko. To są historie z różnych czasów i nie tylko wspomnienia. Czasem prawdziwe fakty z mojego życia wykręcają się w tak nieprawdopodobne historie, że sam się dziwię.Często szukam i nie mogę znaleźć. Idę w nieznane a jakby trochę przewidywalne. Czasami uciekam, ale nie za często. Razem chyba normalnie.Pojawiają się w tych snach ludzie, których znałem i ceniłem, ale też tacy, których znałem i nie cierpiałem. Jestem jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem. 

czwartek, 24 września 2026

dwudziesty czwarty września

 Od kilku dni czuję się nad wyraz i nad podziw dobrze. Bóle podczas chodzenia są już niemal niewyczuwalne i ,o dziwo, budząc się rano lub w środku nocy konstatuję, że NIC mnie nie boli. Oprócz tego czuję ponadnormalną ostrość doświadczania rzeczywistości. Myślenie też mam jakby szybsze i bardziej logiczne. Cieszę się bardzo, bo w moim wieku powinienem raczej zmagać się z otępieniem i systematycznie pogarszającą się fizyczną sprawnością. Od czasu, gdy zajmowałem się gasnącą mamą, staram się nieustannie samokontrolować z nadzieją, że dostrzegę u siebie pierwsze objawy otępienia, które tak czy inaczej muszą nadejść. Umówiłem się z Córką, że gdy tylko ona zauważy u mnie pierwsze objawy demencji, natychmiast umieści mnie w domu starców, bo pamiętam jak dużym obciążeniem była dla mnie mama, gdy przestała kontaktować i kontrolować się.

środa, 23 września 2026

pierwszy dzień jesieni

 Co prawda niepełny, bo jesień przyszła tuż po drugiej w nocy, ale witam go z radością. Pogoda też się dostosowała i oto mamy piękny niż z centrum gdzieś między Wilnem i Mińskiem, który dmucha nam z północnego zachodu chłodnym i wilgotnym powietrzem o niezłej jakości (Air Quality Index = 25). Wczorajszy spacer zaowocował pięknymi wrażeniami pobudzającymi prawie wszystkie zmysły. Słuch: szelest opadłych liści spod stóp. Węch: aromat tychże unoszący się w powietrzu. Wzrok: zestawienie mocnej jeszcze zieleni z żółknącymi liśćmi na tle mocno pochmurnego nieba. Dotyk: pojedyncze krople deszczu atakujące nieosłonięte części ciała. I tylko smak leżał odłogiem, chociaż nie, paliłem papierosa który jednak smakował,na tle pozostałych warunków, nieziemsko. Ten czas jest co roku najlepszy dla mnie. Ustępują dolegliwości fizyczne, a rozum wycisza się i jest pełen pozytywnej energii. Przede mną miesiąc błogostanu.

piątek, 18 września 2026

osiemnasty września

 Albo weźmy równonoc Jak sama nazwa wskazuje dzień i noc powinny byś wtedy równe. Ale NIE. Przez własności optyczne Atmosphery. zachód słońca widzimy później, a wschód wcześniej niż zachodzą rzeczywiście. 

Albo sny. Ostatnio dużo i szczegółowo śnię. Czy kolorowo?- nie pamiętam. Tuż przed przebudzeniem zachodzą w moim śnie sytuacje gdy strasznie chce mi się zapalić i z jakichś przyczyn nie mogę. Ciekawość. 

osiemnasty września

 Tak sobie siedzę z miną zadowolonego z siebie idioty i rozmyślam o różnościach. Idiotą może nie jestem, a zadowolony z siebie jestem bardzo. Zdrowie jest, kasa się zgadza, całe dnie i część nocy mam wypełnione rozmaitymi zajęciami i ćwiczeniami, masa ciała spada może nie spektakularnie ale jednak systematycznie (od początku pomiarów trzy i pół roku temu, dziesięć kilo), mój angielski poprawia się (rozumiem już większość dowcipów znajdowanych w Internecie). Czyżby dopadła mnie Swietłana Przyszłość? Niepokoi mnie tylko to, co wyprawia Pajac z Pałacu. No po prostu uwziął się na mnie i wielu Rodaków myślących jak ja. Nie pojmuję jego motywacji. Działa w podobny sposób jak Targowica, a wszyscy wiemy czym się ona skończyła. Dlatego uważam, że nie mieszkając należy go z tego Pałacu wyjebać oczywiście zgodnie z prawem, bo kto mieczem wojuje ten zbiera burzę, czy jakoś tak.