Albo weźmy pamięć muzyczną. Zważywszy wyjątkowo paskudne okoliczności przyrody przypominające raczej przełom października i listopada, a nie maja i czerwca, zacząłem liczyć ile muzyki mieści moja pamięć wewnętrzna. Przestałem gdy licznik przekroczył dwieście. To nie tylko piosenki, Rzekłbym, nawet, że piosenki są w mniejszości w moich przepastnościach. To są poważne fragmenty, albo i całe utwory takich ikon, jak Szopen, Bach, Mozart, Paganini, ale też ogromne ilości muzyk, o których nie mam pojęcia, kto je stworzył. Sam zresztą stworzyłem wiele nieznanych nikomu kawałków. Wszystkie elementy taj biblioteki potrafię odtworzyć w rozumie, na ryju, czy jakimkolwiek instrumencie. Problem mam z odtwarzaniem utworów, w których nie ma nakreślonej wyraźnie linii melodycznej i są one szeregiem akordów miłych dla ucha albo i nie i cudownie rozwiązujących się na końcu frazy. Potrafię pomyśleć takimi akordami, ale zagrać bez nut już niekoniecznie. Właściwie bez przerwy coś mi w duszy gra. Mam inne kawałki do zasypiania i inne do porannego rozruchu. Inne gdy jestem radosny i znów inne gdy ogarnia mnie depresja. Tak się zastanawiam: ile terabajtów muzyki mam zgromadzone w rozumie?
Przepuściwszy powyższe przez AI dostałem takie coś: