Co prawda niepełny, bo jesień przyszła tuż po drugiej w nocy, ale witam go z radością. Pogoda też się dostosowała i oto mamy piękny niż z centrum gdzieś między Wilnem i Mińskiem, który dmucha nam z północnego zachodu chłodnym i wilgotnym powietrzem o niezłej jakości (Air Quality Index = 25). Wczorajszy spacer zaowocował pięknymi wrażeniami pobudzającymi prawie wszystkie zmysły. Słuch: szelest opadłych liści spod stóp. Węch: aromat tychże unoszący się w powietrzu. Wzrok: zestawienie mocnej jeszcze zieleni z żółknącymi liśćmi na tle mocno pochmurnego nieba. Dotyk: pojedyncze krople deszczu atakujące nieosłonięte części ciała. I tylko smak leżał odłogiem, chociaż nie, paliłem papierosa który jednak smakował,na tle pozostałych warunków, nieziemsko. Ten czas jest co roku najlepszy dla mnie. Ustępują dolegliwości fizyczne, a rozum wycisza się i jest pełen pozytywnej energii. Przede mną miesiąc błogostanu.
toniezabawa
tylko w Krakowie
środa, 23 września 2026
piątek, 18 września 2026
osiemnasty września
Albo weźmy równonoc Jak sama nazwa wskazuje dzień i noc powinny byś wtedy równe. Ale NIE. Przez własności optyczne Atmosphery. zachód słońca widzimy później, a wschód wcześniej niż zachodzą rzeczywiście.
Albo sny. Ostatnio dużo i szczegółowo śnię. Czy kolorowo?- nie pamiętam. Tuż przed przebudzeniem zachodzą w moim śnie sytuacje gdy strasznie chce mi się zapalić i z jakichś przyczyn nie mogę. Ciekawość.
osiemnasty września
Tak sobie siedzę z miną zadowolonego z siebie idioty i rozmyślam o różnościach. Idiotą może nie jestem, a zadowolony z siebie jestem bardzo. Zdrowie jest, kasa się zgadza, całe dnie i część nocy mam wypełnione rozmaitymi zajęciami i ćwiczeniami, masa ciała spada może nie spektakularnie ale jednak systematycznie (od początku pomiarów trzy i pół roku temu, dziesięć kilo), mój angielski poprawia się (rozumiem już większość dowcipów znajdowanych w Internecie). Czyżby dopadła mnie Swietłana Przyszłość? Niepokoi mnie tylko to, co wyprawia Pajac z Pałacu. No po prostu uwziął się na mnie i wielu Rodaków myślących jak ja. Nie pojmuję jego motywacji. Działa w podobny sposób jak Targowica, a wszyscy wiemy czym się ona skończyła. Dlatego uważam, że nie mieszkając należy go z tego Pałacu wyjebać oczywiście zgodnie z prawem, bo kto mieczem wojuje ten zbiera burzę, czy jakoś tak.
środa, 16 września 2026
szesnasty września
Byłem u Pani Doktór na przeglądzie. Czekała na mnie z otwartymi drzwiami gabinetu i poświęciła mi całe pół godziny. Osłuchała mnie szczegółowo i wystawiła pięć skierowań do różnych specjalistów. Pogadaliśmy. Gra na skrzypcach, studiowała medycynę po angielsku w Koszycach. Potrafi myśleć w czterech językach obcych. Jestem oczarowany. Gdybym był młodszy z pięćdziesiąt lat, natychmiast bym smalił cholewki.
poniedziałek, 14 września 2026
czternasty września
Miałem dziś umówioną wizytę "na przegląd" u Pani Doktór. Na piętnastą. Przyszedłem pięć minut przed czasem, tak na wszelki wypadek. Kwadrans po trzeciej drzwi gabinetu się otwarły i gdy myślałem, że to już moja kolej, Ukazała się procesja, Pani Doktór i mama z chłopcem. Procesja udała się do innego gabinetu na EKG. po jakimś czasie procesja powróciła, a o wpół do czwartej mama z chłopcem wyszli. Pani Doktór prosiła o jeszcze pięć minut cierpliwości, bo musi załatwić teleporadę. Podsłuchiwałem i przy trzeciej teleporadzie nie wytrzymałem i wtargnąłem do gabinetu z kategorycznym żądaniem przepisania wizyty na inny termin. Moje żądanie zostało spełnione, ale gdy powiedziałem no to pa, Pani Doktór zaczęła się tłumaczyć. Mimo potężnego wkurwienia nie krzyczałem na nią i starałem się ją uspokoić. Poprosiłem tylko o to, abym następnym razem już nie musiał czekać. Była wyraźnie zdezorientowana. Pojutrze napiszę o kolejnej wizycie.
niedziela, 13 września 2026
trzynasty września
Co prawda budzę się teraz samoczynnie i to w różnych godzinach niekoniecznie rano, ale już nie oblewam się porannym wrzątkiem, bo, wiecie, emerytura to nie studnia bez dna z której można czerpać na zapłacenie rachunków za prąd i wodę do woli. Myję się zazwyczaj pobieżnie, a poważne mycie z głową i z goleniem odbywam, by tak rzec, od czasu do czasu. Taki czas będzie jutro, bo umówiłem się z Panią Doktór na przegląd. Jak zwykle w okolicach urodzin poddaję się takiemu kompleksowemu badaniu. Co wyjdzie tym razem nie wiem, ale jestem dobrej myśli.
sobota, 12 września 2026
dwunasty wrześmia
Albo weźmy czekanie. Czas spędzany w kolejce, czy na peronie lub przystanku. Gdy chodziłem do szkoły w Żyrardowie i jechałem tam, problem nie istniał. Zwykle wpadałem na peron w ostatniej chwili, zziajany i z włosem rozwianym od prędkości. Za to z powrotem było gorzej. Statecznym krokiem wkraczałem na peron i zazwyczaj do planowego czasu odjazdu miałem kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt minut. Jak spędzałem ten czas? Chodziłem i czekałem. Stałem i czekałem. Tu przypomniała mi się taka anegdota: gdzie chodzisz lecz siedzisz, leżysz lecz siedzisz i gdy siedzisz to też siedzisz? - w pyerdlu. I druga, wymyślona przez Lema: choćbyś nie wiem jak się starał nie da się ukryć faktu, że długotrwała podróż kosmiczna wyraźnie pachnie kryminałem. Najczęstszym sposobem na zabicie czasu była obserwacja zegara i odliczanie kolejnych sekund aż moja sekunda zsynchronizuje się z zegarową i dokładnie w chwili odliczenia sześćdziesiąt wskazówka przeskoczy o jedną minutę.No po prostu rozpacz. Pustka w głowie i zupełna bezmyślność. Nie pamiętam kiedy to się zmieniło. Teraz czekając po prostu rozmyślam (nie mylić z myśleniem) o różnościach. Czyżbym miał bogate wnętrze?
Od jakiegoś czasu prawie każdy post przepuszczam przez AI. Jego wnioski są czasem zaskakujące.