W piątek odwiedziłem pobliski bazarek i zdumiony młodą kapustą w ofercie kupiłem główkę. Dokupiłem w Biedronce dymkę i koperek, a także, z powodu braku suszonych grzybów, sos grzybowy w torebce. Teraz kończę duszenie. Wyszło przepysznie a też na to, że mam co najmniej trzy posiłki główne na trzy dni z dzisiem.
Kraków odwiedził kolejny Niż Genueński i zasypał śniegiem. Myślę, że ze dwadzieścia centymetrów. Ciekawość, co dziś będzie się działo na ulicach, a zwłaszcza chodnikach. W twarzy braku wiatru zawieja i zamiecia jednak nas nie odwiedziła, ale i tak będzie wesoło. Zastanawiam się czy na dzisiejszy spacer obuć nastojaszcze zimowe buty, czy może jednak kalosze.
Dwadzieścia po piątej. Czas spać.