środa, 14 października 2026

czternasty pażdziernika

 Albo weźmy, od niewiadomokiedy trwającą, moją walkę z grawitacją albo bezwładnością, bo przecież liczba, którą widzę na wyświetlaczu wagi to właśnie siła, z którą Planeta przyciąga moją cielesność. Regularnie notuję wyniki od co najmniej czterech lat i muszę stwierdzić, że przez ten czas siła przyciągania spadła o jedenaście i pół kilo. Przy czym w ciągu ostatniego miesiąca tempo spadku gwałtownie przyspieszyło i wyniosło sześć setnych kilograma na dzień. Wyraźnej przyczyny tego efektu tymczasem nie rozpoznaję. W każdym razie do wymarzonych siedemdziesięciu kilogramów brakuje mi jeszcze 6,2 kilograma. A teraz zagadka:

Ile ważyłem na początku regularnych pomiarów? 

I pomyśleć, że w wieku dwudziestu lat ważyłem 62 kg. 

wtorek, 13 października 2026

trzynasty października

 Miałem sen, a właściwie marzenie. Oczami wyobraźni ujrzałem taką scenę: we czwartek, piętnastego października do budynku Trybunału Konstytucyjnego wchodzi prokurator w towarzystwie Policji i zwraca się do Godzilli z prośbą o spotkanie z jednym sędzią. Godzilla odpowiada, że taki tu nie pracuje. Dlaczego, przecież został powołany przez Sejm? Słyszy w odpowiedzi, że nie został zaprzysiężony przez prezydenta i Godzilla nie może dopuścić go do orzekania. Prokurator zauważa, że odebranie przysięgi nie jest prerogatywą tylko obowiązkiem wynikającym wprost z Konstytucji. Godzilla na to odpowiada jakoś tak: to ja już nie wiem, nie dopuszczę ich i już. Prokurator zwraca uwagę na to, że Godzilla popełnia czyn zabroniony czyli orydynarne przestępstwo i proponuje Godzilli zatrzymanie go na czterdzieści osiem godzin. Godzilla rzuca się Reytanem na progu gabinetu  Ze względu na gabaryty, a zwłaszcza masę leżącego konieczne jest wezwanie dodatkowych sił Policji z Taczką. Następuje załadowanie Godzilli na taczkę i wywiezienie do podstawionego Radiowozu. W międzyczasie Policja likwiduje pikietę Bezzębnych. Radiowóz z Godzillą odjeżdża w kierunku właściwego miejsca odosobnienia. Tak kończy się bezprawie od wielu lat panujące w TK. Sędziowie obradują w permanencji i po kolei uchylają niekonstytucyjne ustawy. A my wszyscy żyjemy długo i szczęśliwie.

środa, 7 października 2026

siódmy października

 Ruch się zrobił na moim blogu niewiarygodny. Od kilku dni licznik notuje dobrze ponad sto wejść, a i ponad dwieście się zdarza. Oczywiście mam świadomość, że jest to w znacznej mierze ruch sztuczny i, jak by to powiedzieć, nieludzki, ale i tak cieszy. Niech i boty mają przyjemność z czytania literatury pięknej. 

Bardzo lubię dobrze się czuć i dlatego prawie zupełnie odstawiłem alkohol. Efekty tej decyzji są nad wyraz i nad podziw godne uwagi. Nic mnie nie boli, a mój rozum pracuje z niezwykłą ostrością. Wszystkie zmysły są niezawodnie wyczulone na właściwe sobie bodźce. Zastanawiam się tylko jak długo jeszcze. 

wtorek, 6 października 2026

szósty października

 Albo weźmy rżnięcie, bo przecież nie piłowanie które czynimy pilnikiem, gałęzi na której siedzimy. Zazwyczaj tworzymy założenie, że piła jest między nami a pniem drzewa. Dlaczego? - myślę sobie, że efekt takiej działalności jest zwykle bardziej spektakularny niż ten, gdy to my jesteśmy bliżej pnia. Ale przecież można wyobrazić sobie sytuację gdy odcięty konar niszczy drabinę po której wleźliśmy i choć nic nam się nie stało, to jesteśmy w sytuacji opłakanej. W młodości przytrafiło mi się takie nieszczęście i dopiero zbiorowy wysiłek kilku sąsiadów wydobył mnie z tej opresji. Tu myślę o AI jako pile i zastanawiam się po którejż stronie tej piły figurujemy. Jak by nie patrzeć, po jakimś czasie, będziemy dotykani skutkami jej ciągłego rozwoju i z całą pewnością będą to skutki opłakane na więcej niż dwa sposoby.

Przepuściłem powyższe przez AI i ono podpowiedziało mi jeszcze taką możliwość, że to piła, działając niezależnie od nas, odcina gałąź nie zważając na nas ani na pień. Ciekawość? 

piątek, 2 października 2026

gdy byłem maszynistą na kolei

 Prawie dziesięć la byłem maszynistą na kolei. Przez ten czas uzbierało się wiele anegdot. W kilku z nich uczestniczyłem, kilka znam z opowieści kolegów.

Kolega prowadził kiedyś pociąg towarowy. Nagle ujrzał na torach przed sobą człowieka. Natychmiast uruchomił hamowanie awaryjne. Masa kilkuset ton nie pozwoliła zatrzymać pociągu i był pewien, że człowiek zginął. Zgodnie z procedurą wziął młotek i poszedł w stronę końca pociągu. Młotek na wypadek problemów jako narzędzie obrony. Pod którymś z wagonów zobaczył leżącą postać, kobietę szlochającą wniebogłosy. Pewny już, że nic się nie stało zawołał: wyłaź pani. W odpowiedzi usłyszał: kiedy się wstydzę. 

W tym poście będę sukcesywnie opisywał inne ciekawe i niekoniecznie kończące się dobrze historie. 

Któregoś letniego dnia, gdy byłem młodszym maszynistą 

czwartek, 1 października 2026

pierwszy października

 Niedawno dowiedziałem się o tym, że cztery lata temu powstał trzysezonowy serial zrobiony na podstawie jednej z moich ulubionych opowieści Isaca Asimova Fundacja. Rzuciłem się nań z niecierpliwością i ciekawością. Jestem w drugim sezonie i wciąż mnie fascynuje. Oczywiście scenariusz nie jest ścisłym odwzorowaniem książki/książek. Jednak kluczowe wątki są mniej więcej zachowane. Niektórym postaciom zmieniono płeć innych nie ma wcale, a jeszcze inne w oryginale nie występują wcale. Opowieść jest, moim zdaniem, wspaniała. To doskonała sztuka. Ciekawym, czy inne opowieści Asimowa też doczekały się ekranizacji albo czy są takie plany.

niedziela, 27 września 2026

dwudziesty siódmy września

 Albo weźmy sen, a zwłaszcza sny moje.Śpię dużo i chętnie, ale ze śnieniem już tak łatwo nie jest. Śnią mi się różności. Niestety erotyczne rzadko. To są historie z różnych czasów i nie tylko wspomnienia. Czasem prawdziwe fakty z mojego życia wykręcają się w tak nieprawdopodobne historie, że sam się dziwię.Często szukam i nie mogę znaleźć. Idę w nieznane a jakby trochę przewidywalne. Czasami uciekam, ale nie za często. Razem chyba normalnie.Pojawiają się w tych snach ludzie, których znałem i ceniłem, ale też tacy, których znałem i nie cierpiałem. Jestem jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem.