Ciekawostka z czasów gdy byłem maszynistą na kolei. Wśród kolegów maszynistów istniała rywalizacja, który lepiej radzi sobie z hamulcem. Hamowanie pociągu to skomplikowana sprawa. Wystarczy pomyśleć jak wielka energia kinetyczna jest zgromadzona w obiekcie o masie, powiedzmy,. trzystu ton jadącym z prędkością stu kilometrów na godzinę. To nie w kij dmuchał, bo taką energią można, na przykład ogrzewać dom o powierzchni 100 m do sześciu godzin. Albo odpalić bombę lotniczą. Było takie wyzwanie, żeby w perony w Działdowie wjechać ze stówą i zatrzymać pociąg dokładnie na końcu peronu. Zrobiłem to tylko raz i dumny byłem aż do Gdyni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz