niedziela, 28 września 2025

dwudziesty ósmy września

 Jeszcze pięć-sześć lat temu, po własnoręcznym przejechaniu pięciuset kilometrów dopiero zaczynałem się rozglądać. Wczoraj przejechawszy trzysta kilometrów byłem już wiotki i dopiero po jednym, drugim kielichu wina zacząłem kontaktować.Po dzisiejszym powrocie zaś, chciało mi się już tylko LEŻEĆ. Okolicznością przemawiającą na moją korzyść był zapewne stan zdrowia, bo wczorajszy wodnisty katar przeszedł dziś w fazę Gęstą i Zieloną. Samo zaś klasowe spotkanie '2025 zostało zdominowane przez jedną Koleżankę. Taki "one woman show". Zaiste buzia jej się nie zamykała, i bardzo dobrze. Każdemu z nas przypomniała wiele zapomnianych sytuacji. Mnie na przykład przypomniała, że pisałem dla niej wiersze ( z cytatami ). W rezultacie było miło. Nikt nie płakał i nikt się nie pochlastał. Skoda tylko, że nie wszyscy z żyjących przyszli.

Jeszcze kilka zdjęć:




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz