Lato, choć marudziło i chłodziło i podeszczywało, odeszło z klasą, chciałoby się powiedzieć "na pełnej kurwie". Jego dwa ostatnie dni z temperaturami dochodzącymi do trzydziestu stopni Celsjusza, Szacun. I tak oto znaleźliśmy się pod wpływem mojego ulubionego znaku Zodiaku. W tym tygodniu wybieram się na spotkanie klasowe. Z doniesień Organizatora wynika, że od ostatniego nikogo nie ubyło. Myślę porozmawiać o planach na przyszłość. Ile by tej Przyszłości nie było, to jednak żyć tak bez celu nie ma, moim zdaniem, sensu. Przy okazji podróży do Żyrardowa myślę odwiedzić jeszcze parę miejsc ważnych i zapamiętanych. Taki na przykład Koszalin, albo Białystok. W końcu nigdzie mi się nie śpieszy, ani nic mnie nie trzyma w Krakowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz