Jak co roku o tej porze cieszę się, że z każdym dniem będzie więcej światła. Pół roku tego dobrego. Radujmy się.
Zakupy na trzy dni, kiedy wszystko będzie zamknięte to poważna sprawa. Wczoraj wydałem ponad sześćdziesiąt złotych. Wygląda na to, że o niczym nie zapomniałem. Jaja, pomidory, papryka, cebula, czosnek, czerwona fasola w puszce, marchew, czerwony buraczek, śledzie w wanience, trzy ziemniaki, trzy butelki czerwonego wina. Obawiam się jednak, że przybiorę na wadze. Wesołych świąt.
tuż przed zachodem słońca
Wykres mojej wagi w funkcji czasu przekroczył 79 kg, a jeszcze nie wieczór. Ciekawość, jak będzie wyglądał w piątek? Na polu zimno, że psy ganiać więc wychodzę chyłkiem i ukradkiem. Siedzę i walę w komputer. Zamierzam przeczytać parę książek (jedną nawet w wersji papierowej), wyspać się do syta i dużo myśleć o przyszłości. A dupa rośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz