W sieci trwa zmasowany atak na takich jak ja, czyli spłacających kredyty. Wprawdzie nie łapią jeszcze za guzik, czy ubranie i nie wciągają ludzi do siedzib różnych kancelarii, ale obiecują tak ogromne złote góry, że zaczyna to być już nieprzyzwoite. Kilka dni temu, z ciekawości, wysłałem swoją umowę kredytową do najładniej prezentującej się instytucji. Wczoraj dostałem ofertę. Zapytałem więc co oni z tego mają i dostałem odpowiedź wymijającą. Z tą ofertą poszedłem do Banku. Moje wątpliwości zostały potwierdzone. Bank zwrócił mi, wynikającą z Sankcji Darmowego Kredytu, sumę jednak niższą od proponowanej przez innych oferentów. Teraz już wiem ile zarabiają atakujący. To musi być doskonały interes. Nie mam oczywiście nic przeciwko legalnym sposobom zarabiania pieniędzy tak samo jak przeciwko graniu na giełdzie. Jednak przymusu nie ma. W każdym razie ja nie czuję takiego przymusu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz