Albo weźmy kręcenie wora. Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym zjawisku od kolegi, który w przeciwieństwie do mnie odbył zasadniczą służbę wojskową, myślałem, że to przenośnia. Niemożliwe żeby ludzie byli tak okrutni. Niedawno jednak, wspomagając się AI, zgłębiłem temat i ze zgrozą dowiedziałem się o tym, że ten sposób torturowania kotów był w wojsku stosowany. Dlatego dobrze się stało, że major, który przewodniczył komisji wojskowej przed którą stawałem, wyraźnie zlitował się nade mną i zakwalifikował mnie do grupy jedynych żywicieli, co poniekąd było prawdą ale nie całą. Obawiam się, że z wojska wyszedłbym w plastikowym worku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz