wtorek, 3 listopada 2026

trzeci listopada

 Dawno temu, dokładnie w zeszły piątek, jak zwykle po posiłku głównym, położyłem się i błogo zasnąłem. Po jakimś czasie obudziły mnie krople wody spadające z powały. Z zewnątrz dobiegały mnie odgłosy i widoki dyskoteki urządzonej przez straż pożarną. Pali się, zakrzyknąłem i złapawszy komputer i telefon, wziąłem nogi za pas. Na zewnątrz dowiedziałem się od Policji o tym, że nie mogę tu być i powinienem natychmiast opuścić miejsce akcji. Opuściłem i zacząłem kombinować jak przeżyć najbliższą noc. W rezultacie nocowałem w jakimś hotelu. Później okazało się, że niepotrzebnie spanikowałem, bo nastąpiła ewakuacja pogorzelców do innego hotelu. Do innego hotelu trafiłem nazajutrz i to jet dobre miejsce. Komfortowy pokój z prywatną łazienką, dwa posiłki dziennie i za darmo. Kłopot tylko z paleniem, ale radzę sobie, bo mam dzwi balkonowe z odnośnym żygownikiem. Jest wtorek za dwadzieścia trzecia. Idę zapalić i zaraz na obiad. Życie jest piękne.