niedziela, 29 czerwca 2025

PTNZ №6 dzień drugi

Wczoraj nie miałem już siły i padłem bezprzytomny zaraz po przyjeździe, o czym poniżej.

Wyjechałem koło jedenastej. Trzeźwy i wypoczęty, czyli na pełnej kurwie. Po odstaniu około pół godziny w autostradowym korku, wjechałem spowrotem do miasta z dwóch przyczyn. Zapomniałem spakować aparat do pomiaru ciśnienia i ładowarkę do telefonu. Ruszywszy ponownie spod domu porzuciłem myśl o komforcie autostrady i pojechałem przez Olkusz. Miałem do przejechania ponad siedemset kilometrów. Jeszcze sześć lat temu nie zwracałem uwagi na dzienny dystans i spokojnie podziwiałem coraz to nowe widoki, choćby i przez cały dzień. Teraz nie czuję już takiej radości z podróży. Gdzieś po pięciuset kilometrach z pełnej kurwy nie  została nawet malutka kurewka. Coraz częściej myślałem: daleko jeszcze? Czyżbym już był za stary na takie figle? Zupełnie poważnie rozważam jakieś międzylądowanie w drodze powrotnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz