Dzień drugi przeleciał z nadzwyczajną prędkością. W związku z wczorajszymi imieninami ostro przepaliłem rurę główną, w wyniku czego Film Mi Się Urwał i ocknąłem się koło dziesiątej w Ambulansie wiozącym mnie do Szpitala w Gryficach. Takich imienin jeszcze nie miałem. Dwoje przemiłych Ratowników zaglądali w oczy i sprawiali mi wiele radości. Dopiero dziś dowiedziałem się od naocznych świadków o tym, że nie byłem kłopotliwy. Po prostu przewróciłem się na ulicy z Plaży do Pensjonatu. Bez awantur pozwoliłem się przenieść na ławkę i ogólnie byłem bardzo Spokojny. W szpitalu nie było już tak miło. Jedna z Pielęgniar najchętniej rozerwała by mnie na sztuki, a gdy spytałem czy ma męża, udzieliła odpowiedzi wymijającej. Jak powszechnie wiadomo powinnością pacjenta jest cierpliwość. Cierpliwiłem się w szpitalu do drugiej w nocy, gdy dostałem papier, z którego wynikało, że nic mi nie jest. Do pensjonatu wróciłem taksówką i rozpocząłem trzeci dzień Podróży. Nie odważyłem się jechać do Krakowa na raz i stanąłem w Polkowicach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz