wtorek, 1 lipca 2025

PTNZ №6 dzień czwarty i ostatni

 Hotel w Polkowicach, w którym stanąłem, jest zespolony z Aqua Parkiem. Chociaż tylko trzy gwiazdki, to bardzo przyzwoity, nawet z klimatyzacją. Wieczorny posiłek główny miałem zabrany z domu tylko był kłopot z przygrzaniem. Rozwiązałem ten problem umieszczając słój z posiłkiem w umywalce i puszczając nań strumień gorącej wody z kranu. Po kwadransie był gotowy do spożycia. A zaś problem zakazu palenia w pokoju rozwiązałem z pomocą klimatyzacji. Nawiew zimnego powietrza stwarzał takie akurat nadciśnienie, że wszystkie dymy i wapory wylatywały przez otwarte okno. Spałem nieźle, choć krótko i już o szóstej byłem gotowy do śniadania. Za prawdę powiadam wam, Śniadanie Mistrzów. Jajecznica, sałatka warzywna, jajka w majonezie, twaróg w kulkach i nieskończona ilość serów. Także kawa, której wypiłem trzy filiżanki. Tak zaopatrzony ruszyłem do domu.Nie było po co się spieszyć i stawałem dosłownie pod każdym słupkiem. O wpół do drugiej zameldowałem się w domu. Zmęczony i Zadowolony. Takich przygód dotąd nie miałem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz