środa, 16 lipca 2025

szesnasty lipca

 Chwila wspomnień.

Nie wiem który to był rok. Imieniny Bratowej, mieszkanie Bratostwa na Gocławiu. Rozmowy, wyżerka i pokaźne ilości alkoholu. Muzyka z magnetofonu, tańców nie pamiętam. Nagle zgasło światło. Przypuszczaliśmy, że to sąsiedzi, zniesmaczeni ilością decybeli spowodowali zwarcie, które wywaliło bezpieczniki w całym bloku. No i cóż począć z tak pięknie rozpoczętym wieczorem? Padło na mnie, czy mógłbym zająć się robieniem muzyki na gitarze? Z największą przyjemnością. Najmniej pijany z gości zabrał mnie swoim maluchem na Reguły, po gitarę. Zupełnie jak w tym dowcipie: już wróciłeś? - nie, ja tylko po gitarę. Repertuar miałem wówczas pokaźny. Do mojego akompaniamentu śpiewali wszyscy, chociaż ze znajomością tekstów było różnie i raczej słabo. Na koniec imprezy zaintonowałem Międzynarodówkę. Myślałem, że to żart, ale tu wszyscy podnieśli pieśń, a znajomość tekstu była stuprocentowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz