Albo weźmy kamery internetowe. Te, które wiszą w różnych miejscach i przekazują na żywo obraz dostępny w Internecie dla każdego. To chyba PNP jest pierwszym z moich znajomych, który wykorzystał tę technologię do ubarwienia wizerunku którejś ze swoich Podróży. Od razu spodobał mi się ten pomysł, a mój pierwszy raz, gdy wystawiałem się przed taką kamerą na ogólnoświatowe pośmiewisko nastąpił dawno temu w Perugii. Cieszyłem się wtedy jak dziecko z nowej zabawki. Później wystawiałem się wielokrotnie i zazwyczaj nie ogłaszałem tego wszem wobec. Najczęściej w Krakowie. Z tym czasem rzeczywistym to też nie jest takie proste. Podczas mojego pobytu w Helu zrobiliśmy z Małolatem eksperyment, z którego wynikało, że dostępny w Internecie obraz jest opóźniony nawet kilkanaście sekund. Zastanawiam się czy nie warto wrócić do tego pomysłu. Przecież kamery są i w Szczecinie i w Braniewie i w Warszawie. Co Szanowna Frekwencja na to?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz