Albo weźmy czas, a zwłaszcza pojawiającą się czasem refleksję: ile jeszcze go mam? Dawno temu, tak jak wszyscy byłem nieśmiertelny. Jako dwudziestolatek, pamiętam, wyobrażałem sobie siebie w dwutysięcznym roku, miałem mieć wtedy, o zgrozo, czterdzieści siedem lat! Gdy osiągnąłem ten wiek, zacząłem myśleć jak daleko w dwudziesty pierwszy wiek będę się zapuszczał. Potem, gdy przyszły wnuki myślałem czy doczekam aż pójdą do szkoły, wyrosną i rozmnożą, robiąc ze mnie pradziada. Dziś patrzy na to, że prawnuki są w moim zasięgu. Pytanie Ile jeszcze wciąż się pojawia, choć już nie tak często. W twarzy niezłego zdrowia, niewielkiego brzucha i nieznacznie, ale systematycznie spadającej masy ciała jestem pełen optymizmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz