Dziś, pierwszy raz w tym roku, wyszedłem na pole odziany w sandały i szorty. Niestety, podobnych wydarzeń nie dokumentowałem w zeszłych latach, nie wiem czy to rekord, czy może nie. Było miło.
Myślę kupić nowy rower. Ponadtrzydziestoletni, którym dotąd jeździłem, uległ jesienią wypadkowi, w którym stracił przerzutkę i nie chcę już go reanimować. Myślę, że w kwietniu, po otrzymaniu trzynastej emerytury, zrobię rajd po rowerowych sklepach w Krakowie i dobiorę coś na miarę dwudziestopierwszowiecznych oczekiwań. Najwięcej chciałbym lekki jak piórko rower karbonowy, cokolwiek to znaczy, tylko, te ceny. Jednak i aluminiowy będzie miłą odmianą. Chcę i muszę dużo się ruszać, jednak przy obolałym biodrze nie mogę za bardzo chodzić, czy biegać. Od kilku miesięcy waga uporczywie nie chce zejść poniżej 80 kg.
Podjąłem wyzwanie aby do połowy przyszłego roku spłacić kredyt. Wiem na co przeznaczę zaoszczędzone na ratach środki. Będę podróżował. W tylu miejscach jeszcze nie byłem. Może więc za rok, czy dwa pojadę za Południowy Krąg Polarny i doświadczę dwudziestoczterogodzinnego dnia gdzieś na Antarktydzie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz