wtorek, 25 sierpnia 2026

dwudziesty piąty sierpnia

 No proszę, zaraz koniec Wakacji. Pamiętam te chłodne już wieczory, gdy sam, albo i w większym gronie opłakiwałem niedługie utracenie Wolności. Ten wakacyjny, rozlazły tryb życia jakoś mi odpowiadał, a utraty tych przewag żałowałem do łez.

Kiedyś, z jedną z przyjaciółek wybrałem się do Sanatorium. Nieswojo się czułem z kobietą, której na pewno nie kochałem, a która starała się nieba mi przychylić. Mieliśmy za sobą prawie rok znajomości i mojego raka. Głupio jakoś było jej powiedzieć: nie chcę cię w twarzy jej starań o mój dobrostan w chorobie. Ciągle pytała o seks, jakby tylko to jej było w głowie. Tymczasem tłumoczyłem się niemocą po chorobie, jednak to zaczynała być nieprawda. Nie czułem żadnego pociągu do niej i jakoś niezręcznie było o tym mówić. Gdy więc przyszedł wieczór i ona kładła się do łóżka, zaczynałem jej czytać ukochane kawałki Lema. Tak mnie naszło dziś na te wspomnienia, bo przeczytałem właśnie , niewiadomoktóry raz,Opowieść Pierwszego Odmrożeńca. Arcydzieło, aluzyjna opowieść o zakłamaniu. Kolejny raz wzruszyłem się do łez. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz