poniedziałek, 3 sierpnia 2026

trzeci sierpnia

 Najgorsze są godziny popołudniowe, gdy temperatura powietrza w moim mieszkadełku przekracza dwadzieścia pięć stopni Celsjusza. Staram się wtedy leżeć a najlepiej spać. Zakupiony niedawno klimatyzator zapewne obniża temperaturę, ale w twarzy nieizolowanych cieplnie murów kamienicy, które promieniują niepohamowanym skwarem, niewiele to zmienia. Dopiero wieczór, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej dwudziestu pięciu stopni, pozwala w miarę normalnie funkcjonować. Teraz, wpół do jedenastej. włączywszy wentylator nawiewający zewnętrzny "chłód", siedzę, walę w komputer i zastanawiam się nad tym, jak przetrwać jutro, bo prognozy nieubłaganie wskazują na prawie czterdziestostopniowy upał. Chyba pójdę, albo pojadę na rowerze do najbliższego centrum handlowego i zaopatrzony w książki i napoje przetrwam w klimatyzowanym pomieszczeniu najskwarniejszy czas. A swoją drogą pamiętam, ze dawno temu, gdy byłem piękny i młody, znosiłem upały dużo lepiej, a nawet fizycznie pracowałem gdy pot ściekał mi po twarzy i między pośladkami. Czyżbym się starzał?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz