Bardzo lubię dobrze się czuć. Dlatego nie mogę nadużywać alkoholu. Kiedyś chwile dobrego samopoczucia wywołanego spożyciem były okupowane zwyczajowym kacem, który aż tak bardzo mi nie przeszkadzał. Owszem, czułem się fatalnie, ale szybko o tym zapominałem. Mój zeszłoroczny wybryk, gdy po nadużyciu trafiłem na SOR, nie zaowocował, co dziwne, kacem. Nawet przejechałem własnoręcznie znad morza do Lubina ( oczywiście sprawdziwszy zawartość w wydychanym powietrzu alkomatem, który zawsze wożę ze sobą). Okazało się, proszę Szanownej Frekwencji, że mój organizm, z wiekiem, ma wyraźnie zmniejszoną tolerancję na alkohol. Dziś bowiem, po spożyciu butelki wina czy dwóch puszek piwa robię się nietomny. Za to kac po takim spożyciu przewyższa wszystkie dotychczasowe. Co prawda nie mam pragnienia, ale czuję się bardzo źle. Ostatnio miałem nawet potężne zawroty głowy od których czułem się zdezorientowany i zalękniony. Mój organizm daje mi wyraźne znaki, że swoje już wypiłem, albo do tego swojego niewiele mi brakuje. Tak cóż ty zrobisz, muszę poprzestać na lampce wina albo jednym piwku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz