Miałem sen, a właściwie marzenie. Oczami wyobraźni ujrzałem taką scenę: we czwartek, piętnastego października do budynku Trybunału Konstytucyjnego wchodzi prokurator w towarzystwie Policji i zwraca się do Godzilli z prośbą o spotkanie z jednym sędzią. Godzilla odpowiada, że taki tu nie pracuje. Dlaczego, przecież został powołany przez Sejm? Słyszy w odpowiedzi, że nie został zaprzysiężony przez prezydenta i Godzilla nie może dopuścić go do orzekania. Prokurator zauważa, że odebranie przysięgi nie jest prerogatywą tylko obowiązkiem wynikającym wprost z Konstytucji. Godzilla na to odpowiada jakoś tak: to ja już nie wiem, nie dopuszczę ich i już. Prokurator zwraca uwagę na to, że Godzilla popełnia czyn zabroniony czyli orydynarne przestępstwo i proponuje Godzilli zatrzymanie go na czterdzieści osiem godzin. Godzilla rzuca się Reytanem na progu gabinetu Ze względu na gabaryty, a zwłaszcza masę leżącego konieczne jest wezwanie dodatkowych sił Policji z Taczką. Następuje załadowanie Godzilli na taczkę i wywiezienie do podstawionego Radiowozu. W międzyczasie Policja likwiduje pikietę Bezzębnych. Radiowóz z Godzillą odjeżdża w kierunku właściwego miejsca odosobnienia. Tak kończy się bezprawie od wielu lat panujące w TK. Sędziowie obradują w permanencji i po kolei uchylają niekonstytucyjne ustawy. A my wszyscy żyjemy długo i szczęśliwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz