Rozmawiając dziś z Córką uświadomiłem sobie jak bardzo zmieniły się normy społeczne od czasów mojej młodości. Dziś było o alkoholu. Córka nie widzi nic nadzwyczajnego w okazyjnym popijaniu Jej Córki (16). Mój pierwszy kontakt z alkoholem był Wydarzeniem. Oczywiście utrzymywanym w tajemnicy. Czymś Złym, a przez to Podniecającym. Gdy pewnego dnia, piętnastoletnia Córka, po wyjściu na jaw alkoholowego ekscesu na wycieczce szkolnej, na moje pytanie "a coście piły?" z prostotą powiedziała "jak to co - wódkę", prawie się roześmiałem, jednak konsekwencje tego zdarzenia były przykre. Dla mnie też. Takie coś było jednak zbyt nowatorskie jak na ówczesne czasy. Dziś Córka ze swobodą zeznaje, że zaopatruje Wnuczkę w butelkę wina na okoliczność spotkania z koleżankami. Natomiast Wnuczek (18) zagadnięty przez Siostrę, czy nie kupiłby butelki, pogonił ją zdecydowanie. To nasunęło mi natychmiast pytanie jak by się zachował gdybym go zagadnął w te słowy "no co, z dziadkiem się nie napijesz?" Córka twierdzi, że mogłoby dojść do scen gorszących. O tempora, o mores.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz