Albo weźmy przyklejających się do asfaltu aktywistów Ostatniego Pokolenia. Niektórzy sugerują, że należałoby pozostawić ich w spokoju i poczekać, aż złagodnieją albo zgłodnieją i poproszą o oswobodzenie. Inni znów podnoszą wniebogłosy lament o to, że nie daje im się prawa do protestowania, a nawet wszczynane są przeciwko nim postępowania skutkujące postawieniem zarzutów i procesami. A ja myślę o tym, że problem jest gdzie indziej. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, w której wbiegający na jezdnię w niedozwolonym miejscu człowiek zostaje trafiony przez jakiś pojazd i doznaje uszczerbku na zdrowiu albo i życiu, a przy okazji powstaje karambol, w którym podobnego uszczerbku doznają inni ludzie. I tu jestem już zupełnie Skołowany, bo z jednej strony Trzeba coś robić w sprawie Płonącej Planety, z drugiej zaś giną ludzie. I jeszcze jedno: aktywiści są ciągani po sądach nie za protesty, ale za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Więc demonstrujący w obronie aktywistów zwyczajnie nie rozumieją sytuacji. Można wymyślić inne formy protestu i myślę, że w końcu wszyscy, a przede wszystkim sami aktywiści to zrozumieją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz