wtorek, 28 października 2025

dwudziesty ósmy października

 Ten dzień będę pamiętał ze wszystkich sił. Dziś do marszałka sejmu poszedł wniosek o odebranie immunitetu i aresztowanie byłego i osławionego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Nie wiem czy w historii Polski był zbrodniarz większy, ale pewnie nie znam wystarczająco historii by o tym sądzić. Czytam, że będzie próbował uciec, ale myślę, że nie ma takiego miejsca, w którym mógłby się ukryć. Swoją drogą ciekawość co tym razem wymyśli, może śmierć w Albanii? Radujmy się. Podobno ma szansę wyjść z więzienia w wieku osiemdziesięciu lat.

A może będzie próbował pójść w niepoczytalność? 

piątek, 24 października 2025

dwudziesty czwarty października

 Dawno temu, mniej więcej w zeszły piątek, a tak na prawdę jakoś w maju tego roku, po wykonaniu kilku kroków codziennego spaceru, czułem  ból umiejscowiony w lewym pośladku i promieniujący na tylną część lewego uda. Zarzuciłem więc spacery i dawkę codziennego ruchu wykonywałem jeżdżąc rowerem. Gdy jednak pod koniec września spektakularnie wypierdzieliłem się tak, że poważnie uszkodziłem rower, odstawiłem stalowego rumaka do komórki i zacząłem, pozbawiony codziennych aktywności, gwałtownie przybierać na wadze. Zmuszałem się do chodzenia, jednak powiększający się ból skutecznie mnie od tego odstręczał. Aż w zeszły wtorek poszedłem do fizjoterapeuty (200,00 zł), który zajął się mną przez półtorej godziny, przepisał mi kilka ćwiczeń i kazał wrócić za dwa tygodnie. Jednak głównym wnioskiem, który wyciągnąłem z tej wizyty było to, że przyczyną moich dolegliwości była ...ona Ostroga, z którą walczyłem w zeszłym roku. Pan, obserwując jak chodzę stwierdził, że moja lewa noga wygląda tak, jakbym kosił nią trawnik, a oprócz tego stawiam ją na zewnętrznej krawędzi. Wyszło więc na to, że muszę nauczyć się chodzić. We wtorek, środę i czwartek wykonałem piętnaście tysięcy kroków kontrolując się tak, by prowadzić stopy równolegle i stawiać je z pięty od razu na płask. Wczoraj bólu prawie nie czułem. Dziś myślę przejść 10 000 kroków i przez kolejne dni obserwować jak tracę na wadze. Człowiek to jednak porządnie skonstruowany mechanizm.  

poniedziałek, 20 października 2025

dwudziesty października

 Urobek z wczorajszego i przedwczorajszego spaceru:





 Mam kłopot.Już prawie nie rozmawiam z ludźmi. Pewnie z tego wynika nadaktywność w blogu. Zagrzebałem się w swojej norze i przepuszczam czas, jakby miał go niewiadomoile. Czas. Mierzymy go w jednostkach czasu i choć wiem, że można też w jednostkach długości, to tak jest poręczniej. W moim odczuciu nie pędzi już rwącym strumieniem lecz marudzi w meandrach, rozlewiskach i starorzeczach. Oglądałem kiedyś ujście rzeki do morza ze środka nurtu. Czy tak teraz widzę czas?

niedziela, 19 października 2025

dziewiętnasty października

 W mojej księgowości jest rubryka o nazwie "palenie". W dwudziestym trzecim roku przeznaczałem na ten nałóg niecałe trzysta złotych miesięcznie. Do wczoraj było to już ponad sześćset złotych na miesiąc. I oto zaszła zmiana: sąsiad z góry kupił dla mnie karton papierosów za stówę. Nie wnikam jakie jest pochodzenie tych papierosów, choć na pudełku jako miejsce produkcji jest podana Szwajcaria. Deklaruje stały dostęp, więc wygląda na to, że zaoszczędzę miesięcznie około trzysta złotych. I o to chodzi. Myślę teraz jak wykorzystać te pieniądze.

środa, 15 października 2025

piętnasty października

 Albo weźmy te ryje wiecznie skrzywione. Odnoszę wrażenie, że mój na ogół pogodny nastrój, a co za tym idzie radosny uśmiech, którym obdarowuję Ludzkość na prawo i lewo, nie jest mile widziany przez większość Rodaków. Kilka dni temu zostałem nawet zrugany, przez Panią w moim mniej więcej wieku, gdy uśmiechnąłem się do niej w sklepie. Zrugawszy odeszła ze swoim skrzywionym ryjem, a ja pomyślałem sobie: o co chodzi?

A tu widoczek z bazarku w fińskim miasteczku. Nawet ptaszysko pilnujące samochodu uśmiecha się. 


 

poniedziałek, 13 października 2025

dwunasty października

Barwy jesieni:


 

 Pod koniec września chwaliłem się koleżeństwu, że używam tylko jednej pastylki tylko jednego leku. Dziś ze zgrozą stwierdziłem, że zażyłem sześć różnych piguł na śniadanie i mimo to nie czuję się najlepiej. Córka podsumowała sytuację lakonicznie: Starość, Kurwa, Starość. Co ciekawe nie czuję się stary. Pewnie, wszyscy tak mówią, ale ja wiem co mówię. Wciąż mam wiele planów na Przyszłość i chociaż płynnie i z dnia na dzień odsuwam ich realizację, to jednak wiem, że je zrealizuję. Na przykład w przyszłym roku zamierzam wyprawić się z wnukami do Nairobi.

Dziś już jestem pewny, że zaraza mnie opuszcza. Około dziesiątej,poczuwszy senność, położyłem się i przespałem dwie godziny nie kaszląc wcale. Lubię. 

 

sobota, 11 października 2025

jedenasty października

 Pomału przychodzę do siebie. Zaraz dwa tygodnie jak się rozłożyłem. Najgorsze były noce gdy nie mogłem zasnąć wstrząsany paroksyzmami kaszlu. Nie żebym się skarżył. Byłem raczej wkurwiony. Przy okazji podupadłem z kondycją za to poprawiłem się na wadze i brzuchu.

Spaceruję i patrzę:


  I myślę: Czy z powodu stosunkowo wysokich temperatur, rachunek za prąd (ogrzewanie) będzie znośny ?. Kiedy wreszcie zrobię sobie stelaż do kupionego w sierpniu materaca ? Kiedy zacznę składać turbinę z zamówionych części ? 

Tymczasem nic mi się nie chce. Rozpacz. 

środa, 8 października 2025

ósmy października

Zgniewany niemożnością normalnego spania bez przerw na kaszel poszedłem wczoraj do Doktora. Doktor Wojtek nie powiedział nic, o czym bym nie wiedział, osłuchał, zajrzał w gardło i zalecił cierpliwość. Cierpię więc cierpliwie z godnością i w ciszy przerywanej atakami kaszlu Pojutrze miną dwa tygodnie mąk. Mam nauczkę: gdy na polu niska temperatura i niedajboże wiatr, koniecznie zakładać czapkę. Na domiar złego wczoraj skończyły mi się ACC na kasłanie i syrop na niekasłanie. Już byłem w aptece i uzupełniłem niedostatki.

niedziela, 5 października 2025

piąty października

 Jutro muszę do doktora. Jakoś funkcjonuję, jednak na dłuższą metę nie da się. Rano takie prochy żeby kasłać, wieczorem znowuż inne żeby nie kasłać. Nie mam pojęcia jak doprowadzić się do stanu bezprochowego. Konieczna więc jest interwencja doktora. Jest wszakże i dobra strona opisanego stanu - zdecydowanie mniej palę.

sobota, 4 października 2025

czwarty października

 Chyba będę zmuszony dodać jedną rubrykę w swoim KAK (księgowy arkusz kalkulacyjny}. Okazało się, że w tym miesiącu wydałem na lekarstwa blisko sto złotych, a przecież miesiąc dopiero się zaczął i przecież to tylko katar i kaszel.

Ostatnią noc przespałem prawie dobrze, a wstałem o dziewiątej. Wybieram się dziś na prawdziwie długi spacer. Pogoda piękna może nawet wezmę aparat fot. 

Słaby jestem. Z długiego spaceru dziś nici. Po przejściu dwóch tysięcy kroków poczułem niedający się powstrzymać ciąg do domu. Jest za kwadrans piąta, a czuję się tylko do leżenia.  

A w zeszłą sobotę dokazywaliśmy w Żyrardowie: 




 Tylko jedenaścioro, choć żyjących jest znacznie więcej.

piątek, 3 października 2025

trzeci października

 Ostatnią noc chyba przespałem, w każdym razie nic z tej nocy nie pamiętam i obudziłem się o jedenastej. Sądząc po śladach i złym samopoczuciu, przez większość nocy byłem pijany. Wychlałem zapas wina, który miał mi wystarczyć do niedzieli. Oprócz tego czuję się Nie Bałdzo. Zaraz wychodzę do sklepu i wciąż biję się z myślami czy w następną noc powtórzyć kurację, czy może pójść do apteki i przedstawić problem oczekując rozwiązania.

apteka 

Położyłem się po szóstej, obudziłem koło północy. Czuję potencjał do spania. Trzeba było tak od razu.

czwartek, 2 października 2025

drugi października

 W dzieciństwie i młodości często chorowałem na anginę. Po eksperymentach, które przeprowadzał na mnie osławiony doktor z michałowickiej przychodni, polegających na tym, że aplikował mi dziecinne dawki penicyliny, byłem Słaby, Rozgorączkowany i ogólnie Do Dupy. Po trzech tygodniach takiej kuracji już tylko leżałem i myślałem, że umrę. Postanowiłem jednak zmienić doktora. Pani Doktor przeprowadziła ze mną wywiad i oczy miała coraz większe. Spytała kto mnie tak leczył i wzięła się do leczenia po swojemu. W efekcie następnego dnia gorączka minęła. Później przeprowadziła jeszcze zabieg wyciskania z migdałków całego tego syfu, który przez lata nosiłem ze sobą i w rezultacie, od trzydziestego roku życia nie miałem więcej anginy. Dlaczego o tym mówię - tamte choroby, w porównaniu z tym, co przeżywam teraz to były wczasy. Leżałem, domownicy wokół mnie skakali, nic mnie nie bolało przeczytałem wtedy mnóstwo książek, było wręcz miło. A teraz? - nie śpię od trzech dób, bo gdy tylko się położę zaczynam, KURWA, kaszleć. Myślałem spać na siedząco. Na dłuższą metę nie da się. Z przerażeniem myślę o kolejnej, czwartej nocy. Cała nadzieja w tym, że zanim zwariuję kaszel ustąpi.

środa, 1 października 2025

pierwszy października

Nieopanowany kaszel psuje mi wrodzoną radość życia. Gdy tylko położę się by zasnąć, zaczyna się granie w tchawicy. Cóż więc robić - kaszlę i wkurwiam się. Mam tak od dawna, każda infekcja zatokowa kończy się kaszlem płucnym a może oskrzelowym. Wiem, że muszę to ze siebie wykaszleć. No to kaszlę KURWA MAĆ.