sobota, 11 października 2025

jedenasty października

 Pomału przychodzę do siebie. Zaraz dwa tygodnie jak się rozłożyłem. Najgorsze były noce gdy nie mogłem zasnąć wstrząsany paroksyzmami kaszlu. Nie żebym się skarżył. Byłem raczej wkurwiony. Przy okazji podupadłem z kondycją za to poprawiłem się na wadze i brzuchu.

Spaceruję i patrzę:


  I myślę: Czy z powodu stosunkowo wysokich temperatur, rachunek za prąd (ogrzewanie) będzie znośny ?. Kiedy wreszcie zrobię sobie stelaż do kupionego w sierpniu materaca ? Kiedy zacznę składać turbinę z zamówionych części ? 

Tymczasem nic mi się nie chce. Rozpacz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz