Nieopanowany kaszel psuje mi wrodzoną radość życia. Gdy tylko położę się by zasnąć, zaczyna się granie w tchawicy. Cóż więc robić - kaszlę i wkurwiam się. Mam tak od dawna, każda infekcja zatokowa kończy się kaszlem płucnym a może oskrzelowym. Wiem, że muszę to ze siebie wykaszleć. No to kaszlę KURWA MAĆ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz