środa, 24 grudnia 2014

Jak to jest że zawsze 24 grudnia wypada Wigilia?

No, to mam czegom chciał.
Od co najmniej dwudziestu lat, dwudziestego czwartego grudnia, zawsze myślałem o tym, że nie jestem na swoim miejscu. W domu na Regułach czułem się "nie u siebie", bo moja stara kilka razy dziennie, przez cały rok, powtarzała: to wszystko jest moje. Potem, gdy wyszedłem z Reguł, mieszkałem w Żyrardowie i na Wigilię dojeżdżałem, gdzie mnie zaprosili. A gdy zamieszkałem z Haneczką, również wigiliowałem gdzieś tam: u bratostwa lub u siostry bratowej. W tym roku, dwa tygodnie temu, Haneczka wylądowała w szpitalu, a ja, wczoraj, rozchorowałem się stacjonarnie. Nic wielkiego, przeziębienie z gorączką i katarem zatokowym. Ale ten Święty Spokój jest bezcenny. Leżę, myślę, pocę się, jak PB przykazał. Chcę - zjem drobnostkę, chcę - popatrzę na Telewizor, a jak nie chcę to tylko leżę i cieszę się Wolnością. No więc Kochani, Szanowna Frekwencjo: 

WESOŁYCH ŚWIĄT   

wtorek, 11 listopada 2014

to nie zabawa

Jest takie powiedzenie o Mahomecie i górze.
Doświadczam od dawna i w permanencji sytuację w której idę ze swoimi projektami do ludzi i nikt nie chce ze mną gadać. Od wieloletniego walenia głową w mur nabyłem jeno guzów i siniaków. Nie wiem czy z tego poranienia, czy też może z innych powodów, wyłoniła się z niebytu myśl - nie tędy droga. I niedługo pytanie: a którędy? W ciągu tygodni błądzenia po wszelkich możliwych rozstajach szukałem odpowiedzi. Tymczasem nie mam pojęcia czy to co rozpocząłem wyprowadzi mnie z manowców na Dobrą Drogę. Mam natomiast wiarę, że to co robię od kilkunastu dni jest zgodne z Planem.
Projekt PESTKA dopiero powstaje, ale już wiem, że chcę przekonać do niego jak najwięcej Ludzi. I dlatego właśnie pokazuję go Szanownej Frekwencji. 
PESTKA istnieje tymczasem w dwóch postaciach: na platformie blogspot.com i na fejsbuku. Opublikowane tam materiały są próbą sformułowania sposobu na wykreowanie marki. Tekstowej części przyszłej witryny która wypromuje moją markę ponad wszelkie poziomy. Takiej marki dzięki której góra wreszcie przyjdzie do Mahometa. Jeśli Szanowna Frekwencja jest zainteresowana tym co tu nasmarowałem, a jeszcze lepiej podjęciem dyskusji nad moimi przemyśleniami proszę o odzew. Linki udostępnię w korespondencji prywatnej.

środa, 5 listopada 2014

prolog


Wczoraj, czwartego listopada 2014 r. uświadomiłem sobie, with great help from my friends, prostą prawdę: nie tędy droga. Rozmawiając przez telefon powiedziałem coś, co czuję od jakiegoś czasu: w swoich poczynaniach doszedłem do ściany albo w ślepy zaułek. Przestałem widzieć możliwość rozwoju, dlatego że usiłowanie dotarcia do Ludzkości z moimi projektami zaczęło przypominać do złudzenia walenie głową w mur.
Muszę zmienić swoje myślenie. Wymyślić sposób jak zwrócić na siebie (na swoje projekty) uwagę tak, aby to inni zaczęli zabiegać o możliwość współpracy ze mną. Wychodzi na to, że Plan znowu pokazał swą Moc. Tymczasem wydaje mi się, że błądzę we mgle szukając Rozwiązania. Jasne jest na razie tylko to, że Internet jest moim środkiem komunikacji z resztą świata. Tylko tu mogę za darmo wypromować moje projekty. Jeszcze nie wiem jak to zrobić, ale się dowiem.
Jakoś przestało mnie boleć to, że nikt nie chce ze mną gadać, bo wiem, że niedługo, ci sami ludzie, będą się ustawiali do mnie w kolejce.  

wtorek, 21 października 2014

dwudziesty pierwszy października

Ciemno, wieje i deszczy. Jak to w październiku. Nie dziwcie się więc, że nie piszę. Zwyczajnie nie chce mi się.

wtorek, 7 października 2014

siódmy października

Animśmy się obejrzeli, wrzesień i poważny kawał października przeleciały. Życie coraz bardziej wpisuje się w rzucone niedawno mimochodem i bez zastanowienia: piątek, piątek, piątek i Boże Narodzenie. Straszniem ciekaw: co Plan naszykował dla mnie na przyszłość? 

piątek, 3 października 2014

trzeci października

Idąc dziś do najbliższego sklepu, bo po nieprzespanej, z powodu wieczornych i nocnych doniesień o złym stanie Zosiuni, nocy i bardzo porannej jeździe do Milanówka z powodu potrzeby przewiezienia przyjaciółki Malarki do autobusu kursowego relacji Warszawa - Kielce na Dworzec Zachodni, bo dziś w Kielcach rozpoczęła dość Wysokie Nauki, w obliczu ogólnej Niewydolności Polskich Kolei Państwowych które gwarantują owszem, że dowiozą ale w kwestii Czasu dowiezienia już niestety nie mają NIC do powiedzenia, a już na pewno Niczego nie gwarantują, nie chciało mi się iść po Duże Cotygodniowe Zakupy i postanowiłem kupić tylko Najpotrzebniejsze Rzeczy w Żabce Na Dole, zobaczyłem coś takiego:




i pomyślałem: "jesień, jesień już".