niedziela, 22 marca 2015

dwudziesty drugi marca

Zupełnie przypadkowo dowiedziałem się dziś o tym, że jest w Warszawie Fort Traugutta.
Odbywał się tam wernisaż wystawy koleżanki ze studiów mojej Przyjaciółki Malarki. Byłem, a jakże, oglądałem i zmarzłem, bo Fort, jak to zabytek, nieogrzewany. O Forcie więcej jutro, bo już muszę spać. Jutro pobudka o piątej. Przed ósmą muszę być u jednego Klienta i sprawdzić jeden z wymiarów piątkowego obmiaru, którego nie jestem pawian.
Jeszcze jedno. Dziś w Trójce był koncert Piotra Bukartyka. Artysta powiedział jedną zastanawiającą opinię: Do czego to podobne aby w polskim katolickim kraju jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów krajobrazu była złota dupa wymierzona prosto w niebo. Chodzi oczywiście o logo jadłodajni w której podobno wszystko smakuje tak samo around the world.  

sobota, 21 marca 2015

pierwszy dzień wiosny

Uczciłem wręczając Ukochanej bukiet tulipanów.
Albo weźmy Koszmar w Milanówku. Ponieważ dziś uzyskałem Autoryzację mogę tę historię opowiedzieć detalicznie. W grudniu, w połowie grudnia, w pierwszej połowie, rozmawiając z Siostrą, jedyną znaną mi zamężną kobietą, która używa prawidłowej formy odmężowego nazwiska, tej  kończącej się na -ina, dowiedziałem się o tym, że jedna z Pracowni Konserwacji Zabytków poszukuje ludzi potrafiących haftować krzyżykowo, bo wygrała przetarg na wymianę poddupników w fotelach z rogalińskiego zamku. Skojarzyłem, że Przyjaciółka Malarka haftować umie i nawet ma na to papiery, bo ukończyła średnią szkołę w kierunku tkanin właśnie. Po kilku telefonach Przyjaciółka tę robotę przyjęła. I wtedy właśnie zaczął się Koszmar. Praca była tak czasochłonna, że przez prawie całą zimę w Milanówku nie działo się nic innego tylko krzyżyki i krzyżyki. A haftował kto żyw. Okazało się, że ja też potrafię i, a jakże , haftowałem. Żeby pomóc. W rezultacie wszystkie terminy legły w gruzach i dopiero kilka dni temu robota została ukończona. A po jej ukończeniu Przyjaciółka mówiła o tym, że czuje się jakby wyszła z więzienia.
Forsycje zwlekają, Pąki na Magnoliach zadziwiająco duże, a na Bzach wyglądają tak, jakby za moment miały pokazać świeżą zieleń.
A z tydzień przestawiamy zegary i będziemy wstawać godzinę wcześniej. Za to dzień będzie się kończył gdzieś koło siódmej i będzie coraz dłuższy.

piątek, 20 marca 2015

dwudziesty marca

No to mamy Wiosnę. Zaćmienie Słońca obserwowałem przez Maskę Spawacza i byłem zachwycony. Robiłem fotografie, ale muszę nad nimi trochę popracować, bo na surowo efektu uśmiechniętego rogalika na zdjęciach nie widać. Czwarty Projekt lada dzień przeniosę do folderu PROJEKTY W TOKU. W poniedziałek mam podpisać Umowę z Inwestorem. Jest dobrze. Forsycje trochę się ociągają. Myślę, że to przez poranne przymrozki. Dziś rano znowu Skrobanko. 
Wiosna, 

Wiosna

Wiosna

czwartek, 19 marca 2015

dziewiętnasty marca

Coraz częściej myślę o tym, że z Czasem dzieją się dziwne rzeczy.  No bo popatrzcie sami: piątek, piątek, piątek... i znowu Boże Narodzenie. Za chwilę Łykend z Równonocą umajony dodatkowo Zaćmieniem Słońca, zaraz potem Łykend z Przestawianiem Zegarów, Wielkanoc, Pierwszy Maja, Wakacje i już Końca Roku tylko patrzeć. 
Forsycje jeszcze nie zażółciły, Krokusy na Jasnych Błoniach - nie wiem czy już fioletowieją. Na pewno zaś Sroki znów się kręcą wokół Świerku pod Balkonem. Co będzie, nie wiem, ale wiem, że będzie dobrze.

środa, 18 marca 2015

osiemnasty marca

Dziś wiosennie. Dobrze, że już w najbliższy łykend przestawiamy się na Czas Letni, bo od kilku dni budzę się nieodmiennie o czwartej. Od niedzieli to będzie już piąta, czyli bardziej przyzwoita godzina do wstawania. Dziś byłem na Budowie i mierzyłem. Wraz z synem Właściciela. Tego rodzaju czynności nazywam Obmiarami, ale reszta pracowników mówi Pomiary. W twarzy konstatacji, że oni także włanczają różne rzeczy zamiast włączać, nie powinienem się właściwie dziwić, ale niesmak pozostaje. Pani która prowadzi Biuro, zatrudniona tuż po mnie jest zastanawiająco podobna do Bratowej zamieszkującej lewą górną część mapy.

wtorek, 17 marca 2015

siedemnasty marca

Dzień św. Patryka. Dzień w którym koniecznie trzeba napić się piwa. Dzień w którym skończył się Koszmar w Milanówku.
Trzeci Projekt przeniosłem dziś z folderu OFERTY do folderu PROJEKTY W TOKU. Znaczy, w pracy Dobrze z nadzieją na Coraz Lepiej. 
Popatrzyłem na zeszłoroczne zapiski i myślę o tym, że w 2014 było jednak Prędzej (z tą Przyrodą).
Albo weźmy zaćmienie Słońca. W najbliższy piątek, rano, znowu pomiędzy Słońcem i Ziemią będzie Księżyc tak, że w siedemdziesięciu paru procentach je zasłoni. Zrobi się prawie ciemno. A zaraz potem  Wiosenna Równonoc. Nie da się ukryć, że dzieje się.

szesnasty marca

Może to lecenie nie nabrało jeszcze rozpędu, ale leci. Jak wieszczyła A, fioletowy też jest:
Oprócz tego dają się zaobserwować wyjątkowo duże pąki na krzakach Bzu, który podobno ma na nazwisko Lilak.
Zauważyłem też, że i Forsycji bardzo się latoś śpieszy:
Otworzywszy obrazek widzimy na górze, mniej więcej w połowie szerokości, już rozwinięty, żółty Kwiatek.
W pracy wdrażam się w wesołe procedury. Nazwa miejscowości implikuje ciekawe skojarzenia: jeden z Projektów który realizuję ma tytuł: WESOŁA STACJA KONTROLI POJAZDÓW. To prawie tak, jak w tym dowcipie, który do nazw ulic każe dodawać dupę. Mnie najbardziej podoba się Żelazna.
Oprócz tego trzymam dietę tę najlepszą, MŻ i gimnastykuję się porannie z nadzieją na chociaż zniwelowanie tego czegoś, co zrobiło mi się z przodu i ne daje nawet schylić się po cichu. A zaraz po świętach zacznę jeździć do roboty Rowerem. A jak chodzi o Rower, to hamulec jest już na poziomie 3.0. Znaczy to, że kolejny raz zmieniłem koncepcję pamiętając o przeczytanej gdzieś mądrości ludowej: "jeśli rozwiązanie problemu zajmuje więcej niż kartkę papieru, to znaczy, że nie tędy droga". W końcu hamulec, a jeszcze rowerowy, jest urządzeniem prostym, więc nie może się składać z miliona części. Ma też być niezawodny, więc nie może być skomplikowany. DLACZEGO ?.
Jeszcze chwila o Pestce. Leży na zdrowej glebie i czeka na Wodę i Ciepło. Myślę, że niedługo zacznie kiełkować.
A bociany widziano już jedenastego lutego.