wtorek, 24 marca 2015

dwudziesty czwarty marca

Albo weźmy wtorek, Drugi, albo Trzeci dzień tygodnia, zależnie od przekonań. Wtorkowy poranek bywa ciężki, bo to jeszcze prawie cały tydzień do łykendu. A zaś wtorkowe popołudnie to już przecież prawie środa, a w środę, jak powszechnie wiadomo, już czuć zapach łykendu. Powyższe rozważania dotyczą oczywiście ludzi trudniących się pracą najemną.
Zmieniła się cyrkulacja powietrza. Leci coś takiego łagodnego i ciepłego, że aż obułem dziś tenisówki. 
A Forsycja dalej zwleka.

poniedziałek, 23 marca 2015

dwudziesty trzeci marca

Zaćmienia Słońca jeszcze nie opracowałem. Mało casu, krucabomba. Zaprezentuję więc wczorajsze fotografie z Fortu. Niesamowicie wygląda dziewiętnastowieczna bryła na tle już nie takich najnowszych warszawskich wieżowców:
Albo tu:
A w środku - cuda :
I jeszcze jeden cud:
W robocie coraz ciekawiej. Jutro pewnie będzie podpisana Umowa na piąty mój Projekt. 
Z Haneczką chyba też coraz lepiej. Lekarze dają nadzieję na powrót do domu na Święta. Kilka dni temu wyglądała tak:


 

niedziela, 22 marca 2015

dwudziesty drugi marca

Zupełnie przypadkowo dowiedziałem się dziś o tym, że jest w Warszawie Fort Traugutta.
Odbywał się tam wernisaż wystawy koleżanki ze studiów mojej Przyjaciółki Malarki. Byłem, a jakże, oglądałem i zmarzłem, bo Fort, jak to zabytek, nieogrzewany. O Forcie więcej jutro, bo już muszę spać. Jutro pobudka o piątej. Przed ósmą muszę być u jednego Klienta i sprawdzić jeden z wymiarów piątkowego obmiaru, którego nie jestem pawian.
Jeszcze jedno. Dziś w Trójce był koncert Piotra Bukartyka. Artysta powiedział jedną zastanawiającą opinię: Do czego to podobne aby w polskim katolickim kraju jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów krajobrazu była złota dupa wymierzona prosto w niebo. Chodzi oczywiście o logo jadłodajni w której podobno wszystko smakuje tak samo around the world.  

sobota, 21 marca 2015

pierwszy dzień wiosny

Uczciłem wręczając Ukochanej bukiet tulipanów.
Albo weźmy Koszmar w Milanówku. Ponieważ dziś uzyskałem Autoryzację mogę tę historię opowiedzieć detalicznie. W grudniu, w połowie grudnia, w pierwszej połowie, rozmawiając z Siostrą, jedyną znaną mi zamężną kobietą, która używa prawidłowej formy odmężowego nazwiska, tej  kończącej się na -ina, dowiedziałem się o tym, że jedna z Pracowni Konserwacji Zabytków poszukuje ludzi potrafiących haftować krzyżykowo, bo wygrała przetarg na wymianę poddupników w fotelach z rogalińskiego zamku. Skojarzyłem, że Przyjaciółka Malarka haftować umie i nawet ma na to papiery, bo ukończyła średnią szkołę w kierunku tkanin właśnie. Po kilku telefonach Przyjaciółka tę robotę przyjęła. I wtedy właśnie zaczął się Koszmar. Praca była tak czasochłonna, że przez prawie całą zimę w Milanówku nie działo się nic innego tylko krzyżyki i krzyżyki. A haftował kto żyw. Okazało się, że ja też potrafię i, a jakże , haftowałem. Żeby pomóc. W rezultacie wszystkie terminy legły w gruzach i dopiero kilka dni temu robota została ukończona. A po jej ukończeniu Przyjaciółka mówiła o tym, że czuje się jakby wyszła z więzienia.
Forsycje zwlekają, Pąki na Magnoliach zadziwiająco duże, a na Bzach wyglądają tak, jakby za moment miały pokazać świeżą zieleń.
A z tydzień przestawiamy zegary i będziemy wstawać godzinę wcześniej. Za to dzień będzie się kończył gdzieś koło siódmej i będzie coraz dłuższy.

piątek, 20 marca 2015

dwudziesty marca

No to mamy Wiosnę. Zaćmienie Słońca obserwowałem przez Maskę Spawacza i byłem zachwycony. Robiłem fotografie, ale muszę nad nimi trochę popracować, bo na surowo efektu uśmiechniętego rogalika na zdjęciach nie widać. Czwarty Projekt lada dzień przeniosę do folderu PROJEKTY W TOKU. W poniedziałek mam podpisać Umowę z Inwestorem. Jest dobrze. Forsycje trochę się ociągają. Myślę, że to przez poranne przymrozki. Dziś rano znowu Skrobanko. 
Wiosna, 

Wiosna

Wiosna

czwartek, 19 marca 2015

dziewiętnasty marca

Coraz częściej myślę o tym, że z Czasem dzieją się dziwne rzeczy.  No bo popatrzcie sami: piątek, piątek, piątek... i znowu Boże Narodzenie. Za chwilę Łykend z Równonocą umajony dodatkowo Zaćmieniem Słońca, zaraz potem Łykend z Przestawianiem Zegarów, Wielkanoc, Pierwszy Maja, Wakacje i już Końca Roku tylko patrzeć. 
Forsycje jeszcze nie zażółciły, Krokusy na Jasnych Błoniach - nie wiem czy już fioletowieją. Na pewno zaś Sroki znów się kręcą wokół Świerku pod Balkonem. Co będzie, nie wiem, ale wiem, że będzie dobrze.

środa, 18 marca 2015

osiemnasty marca

Dziś wiosennie. Dobrze, że już w najbliższy łykend przestawiamy się na Czas Letni, bo od kilku dni budzę się nieodmiennie o czwartej. Od niedzieli to będzie już piąta, czyli bardziej przyzwoita godzina do wstawania. Dziś byłem na Budowie i mierzyłem. Wraz z synem Właściciela. Tego rodzaju czynności nazywam Obmiarami, ale reszta pracowników mówi Pomiary. W twarzy konstatacji, że oni także włanczają różne rzeczy zamiast włączać, nie powinienem się właściwie dziwić, ale niesmak pozostaje. Pani która prowadzi Biuro, zatrudniona tuż po mnie jest zastanawiająco podobna do Bratowej zamieszkującej lewą górną część mapy.