Uczciwszy uszy: KURWA.
Na długą metę tak się nie da. W Fabryce Informacja jest reglamentowana. Z tej reglamentacji znowu wynikła potrzeba pracy dziś do ósmej, jutro Tyle, Ile Będzie Trzeba i prawdopodobnie w niedzielę niewiadomojakdługo. A tak obiecywałem sobie łykendowe Sprzątanie, Pranie i inne porządkowe czynności. Zakupiłem także Płyn Do Mycia Okien aby za tydzień błysnąć Mieszkaniem Jak Pudełeczkiem w którym nieomalże można jeść z podłogi. Ale NIE. Będę się musiał Doprowadzać w tygodniu, a ponieważ dni teraz takie krótkie, na pewno Po Ciemku. No to dziś zrobię chociaż łazienkę, a dalej się zobaczy.
Dziś rano w Koszalinie padał śnieg. Co prawda z deszczem, ale i tak Widok Przez Okno był bajkowy.
piątek, 4 listopada 2016
czwartek, 3 listopada 2016
trzeci listopada
Długi łykend, krótki tydzień. W robocie tymczasem luzik. Mam jednak nieodparte wrażenie, że to tylko Cisza przed Burzą. Jednak ducha nie gaszę. Co będzie trzeba, się zrobi, a dym z tego wynikający dobrze zrobi mojemu portfelowi.
Pamiętacie Smoka? I piernikową Rękę Królewny? Otóż powiadam Wam: Nigdy Więcej. Teraz jestem Mądry i Odporny. Nie będę więcej wykonywał stójek na dwunastnicy ani dzieł za D. Ch. Zaufanie, którym obdarzam Wszystkich na Starcie musi być jednak Limitowane.
Pamiętacie Smoka? I piernikową Rękę Królewny? Otóż powiadam Wam: Nigdy Więcej. Teraz jestem Mądry i Odporny. Nie będę więcej wykonywał stójek na dwunastnicy ani dzieł za D. Ch. Zaufanie, którym obdarzam Wszystkich na Starcie musi być jednak Limitowane.
wtorek, 1 listopada 2016
pierwszy listopada
Długi łykend pomału się kończy. Niewiele przezeń zwojowałem. Ot - dopisałem kilka modułów do prywatnego Projektu do sprawdzania statyki. Tu mogę się pochwalić, że to, co wymodziłem do tych pór, działa nad wyraz i nad podziw, a na dowód zrzut debugowania:
W Koszalinie w środku ostatniej nocy zaczęło lać. Już sam nie wiem, czy zdarza się tu, może nie od razu Piękna i Słoneczna Pogoda, ale chociażby Bezdeszczowa?
Poukładałem dziś trochę i w kuchennej szafce wypatrzyłem dwa słoiki pulpy jabłkowej z jabłek, które w rozpaczy spowodowanej głodem zaglądającym mi w oczy, rwałem z Jabłoni Po Drodze Do Lidla. Na jedenastolistopadowe Spotkanie zaproponuję chyba Degustację, czy Jak?
Sąsiad Z Góry znowu Pije. Właściwie powinienem powiedzieć: Pije Bez Przerwy. Niespecjalnie mi to przeszkadza, oprócz chwil w środku nocy, gdy budzą mnie odgłosy Rzygania. Podejrzywam, choć stuprocentowej pewności nie mam, że istnieje związek przyczynowo skutkowy pomiędzy cowieczornym Piciem i conocnym Rzyganiem. A może się mylę?
Poukładałem dziś trochę i w kuchennej szafce wypatrzyłem dwa słoiki pulpy jabłkowej z jabłek, które w rozpaczy spowodowanej głodem zaglądającym mi w oczy, rwałem z Jabłoni Po Drodze Do Lidla. Na jedenastolistopadowe Spotkanie zaproponuję chyba Degustację, czy Jak?
Sąsiad Z Góry znowu Pije. Właściwie powinienem powiedzieć: Pije Bez Przerwy. Niespecjalnie mi to przeszkadza, oprócz chwil w środku nocy, gdy budzą mnie odgłosy Rzygania. Podejrzywam, choć stuprocentowej pewności nie mam, że istnieje związek przyczynowo skutkowy pomiędzy cowieczornym Piciem i conocnym Rzyganiem. A może się mylę?
trzydziesty pierwszy października
Albo weźmy dom. Od roku mam dom. Chociaż co miesiąc parę stów ubywa z mojego rachunku, to jednak mam miejsce w którym mogę żyć tak jak chcę. Sprzątać, albo i nie, kiedy tylko zapragnę, robić to, co mi się akurat podoba i z nikim nie negocjować moich zachowań. Dom daje mi poczucie Wolności. To jedyne miejsce w którym Rozedrgana i Rozemocjonowana polska Rzeczywistość roku 2016 dokładnie mi lata. Jestem trochę zaburzony, bo nie pracuję od sobotniego wieczora i jeszcze jutro mam wolne. Wczoraj głównie gotowałem, a dziś Wypoczywałem z przerwą na Spacer do Lidla po Zakupy. Podczas Spaceru zachwycałem się wielokrotnie: Po lewej blok w którym mam Dom, po prawej Sklep W Którym Jeszcze Nigdy Nie Byłem.
A dalej jesienne kolory:
w okolicy zachowały się jeszcze Jesienne Róże:
Myślałem iść do Parku Ks. Pom. ale po drodze do Lidla też jest Pięknie
Albo takie Niewiadomoco pomiędzy rododendronami:
I jeszcze Jabłoń, która uchroniła mnie niegdyś przed Głodem:
A jesienią w Koszalinie Aleja Głogów wygląda tak:
I co tu dożo gadać, Jest Cudnie.
A dalej jesienne kolory:
w okolicy zachowały się jeszcze Jesienne Róże:
Myślałem iść do Parku Ks. Pom. ale po drodze do Lidla też jest Pięknie
Albo takie Niewiadomoco pomiędzy rododendronami:
I jeszcze Jabłoń, która uchroniła mnie niegdyś przed Głodem:
A jesienią w Koszalinie Aleja Głogów wygląda tak:
I co tu dożo gadać, Jest Cudnie.
piątek, 28 października 2016
dwudziesty ósmy października
Nie mam auta na łykend, Jeśli więc nie zdecyduję się na Wypożyczalnię, będę w Koszalinie. Robota opanowana, choć dziś miałem zły dzień. Od rana pobolewała mnie głowa i nie jarzyłem całkiem poprawnie. Jednak plan na dziś wykonałem, choć zajęło mi to czas do ósmej. Ostatnia dedlajn spaliła się, bo Niemcy się pochorowali (i dobrze im tak). Kolejna ( następny czwartek) wymaga stworzenia blisko stu rysunków i jeśli jutro uda nam się zrobić trzydzieści, a jest to możliwe, bo komponenty do nich są już gotowe i przewentylowane na każdą okoliczność i zatwierdzone jako poprawne, to w łykend dorobię brakujące i będziemy gotowi już we środę. Kasa tymczasem leci. I pewnie po najbliższej, wypadającej za tydzień, wypłacie, oparszywieję od tych pieniędzy. Inna sprawa, że tymczasem nie widać sposobu kiedy tę kasę wydać.
W Koszalinie wieje i liście lecą. Wracając dziś z roboty Prawie Wykończonym Chodnikiem od Franciszkańskiej do kładki na Dzierżęcince, obserwowałem coś, co z całą pewnością można nazwać "burym, skopanym Dywanem". Jesień już całą gębą.
W Koszalinie wieje i liście lecą. Wracając dziś z roboty Prawie Wykończonym Chodnikiem od Franciszkańskiej do kładki na Dzierżęcince, obserwowałem coś, co z całą pewnością można nazwać "burym, skopanym Dywanem". Jesień już całą gębą.
środa, 26 października 2016
dwudziesty szósty października
Dziś w robocie do dziesiątej. Rysunki na jutro zaczęły schodzić około ósmej. Nie zrobiliśmy wszystkich, ale na rano niewiele ich zostało. Marzę o dniu w którym berliński projekt skończymy i będę mógł wreszcie zająć się jakąś nudną robotą od ósmej do czwartej. Zbliża się Długi Łykend. Czy zaszyję się nań w swoim mieszkadełku, czy może raczej zażyję spotkań z Bliskimi? Jeszcze nie wiem. Dużo zależy od tego czy będę mógł od najbliższego piątku dysponować jakimś autem.
Już październik, a ja lecę, to jest podróżuję przez Czas. I tak od nowa: piątek, piątek, piątek i znowu Boże Narodzenie.
Już październik, a ja lecę, to jest podróżuję przez Czas. I tak od nowa: piątek, piątek, piątek i znowu Boże Narodzenie.
wtorek, 25 października 2016
dwudziesty piąty października
Wczoraj po powrocie z roboty i zjedzeniu posiłku przewróciłem się natychmiast i spałem zanim się przykryłem. Gdy więc obudziłem się w środku nocy zawziąłem się i na siłę wyspałem aż do budzika czyli do piątej.
O dziesiątej:
Kolejna dedlajn, na kolejne rysunki została wyznaczona na czwartek. Co z tego - Materiały do rysowanie dostaliśmy dopiero dziś w południe. Młodzież rozeszła się: o trzeciej Mateusz poszedł do szkoły (Politechnika Koszalińska), a Magda do domu. Do dziewiątej rysowałem sam. Potem i ja poszedłem do domu z mocną wiarą w to, że jutro od siódmej, we troje, zdążymy. Jak będzie na prawdę nie wiem. Powiem jutro. A teraz Posiłek i Spać. Proszę nie odchodzić od odbiorników. Jutro też będzie dzień.
O dziesiątej:
Kolejna dedlajn, na kolejne rysunki została wyznaczona na czwartek. Co z tego - Materiały do rysowanie dostaliśmy dopiero dziś w południe. Młodzież rozeszła się: o trzeciej Mateusz poszedł do szkoły (Politechnika Koszalińska), a Magda do domu. Do dziewiątej rysowałem sam. Potem i ja poszedłem do domu z mocną wiarą w to, że jutro od siódmej, we troje, zdążymy. Jak będzie na prawdę nie wiem. Powiem jutro. A teraz Posiłek i Spać. Proszę nie odchodzić od odbiorników. Jutro też będzie dzień.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






