środa, 12 kwietnia 2017

dwunasty kwietnia, jakżesz ten czas leci

Albo weźmy ogień. Dawno, dawno temu, ale Prawda, zastanawiałem się co to ogień, a właściwie płomień. Myślałem: jaki jest skład tej żółtoczerwonej chorągiewki? Dlaczego świeci? Dlaczego parzy? Skąd dym? Odebrawszy w szkołach różnych odpowiednią wiedzę pojąłem i znałem już odpowiedzi na te i inne pytania dotyczące natury ognia. Jednak Ogień wciąż jest dla mnie Tajemniczy i Czarowny. Wspominam, może nie wszystkie, ale większość ognisk w których brałem udział. Także sesji przy Piecu Żelaznym Z Szybką. Z tych wspomnień - Czar. Pewnie to atawizm, ale powiedzcie sami, czy patrząc na Ogień nie Odmieniamy się aby?
Dlaczemu o tym wspominam? - Przedwczoraj, w domu w którym moja Kwatera, był pożar. Zapaliło się coś w piwnicy i Straż Pożarna miała co robić. Szczęśliwie nie w klatce w której mieszkam, ale gaz został odcięty w całym bloku. No właśnie, uświadomiłem sobie, że bez tego, niebieskiego tym razem płomienia, w kuchni, a zwłaszcza w łazience (Junkers), dużo ciężej żyć. 
Falstart Wiosny. Patrzę na ukwiecone drzewa zlewane strugami Deszczu i w twarzy krótko- i średnioterminowych prognoz, czarno to widzę. Jak niby mają być zapylone te kwiaty, gdy latający Zapylacze nie wysuwają nosów, czy co tam mają w ich miejsce, ze swoich domostw?

niedziela, 2 kwietnia 2017

drugi kwietnia

Rok temu, o tej porze, szukałem wiosny na oślep. Nie wiedziałem gdzie rosną Forsycje, Bzy (Lilaki) czy Fijołki. Teraz mam łatwiej.
Fijołki rosną pod balkonem:
Bzy koło najbliższej Żabki:
A Forsycja pod kuchennym oknem:
Mam wrażenie, że latoś wszystko jest wcześniej. 
Oprócz tego myślę, że odcięcie się od Planu, nie wyszło mi na zdrowie. Może pora znów zacząć na Nim polegać?
 
 

czwartek, 16 marca 2017

szesnasty marca

Był z nami od bardzo dawna. Opisywał i objaśniał po swojemu wszystko to, co działo się w naszym Kraju. Pisał, tłumaczył, śpiewał, reżyserował. Był Artystą Zupełnym. Jak będzie bez Niego? - jakoś będzie, ale pamiętajmy o Nim i "róbmy swoje".

poniedziałek, 13 lutego 2017

trzynasty lutego

Jestem jednak pełen podziwu dla Sąsiada Z Góry. Gdy wyjeżdżałem do Krakowa, wychodząc z mieszkadełka spotkałem go na klatce schodowej. Było rano, przed ósmą, a on już, albo jeszcze pijany, proponował strzemiennego mówiąc: "co, ze mną się nie napijesz?" Dziś, tuż przed siódmą zaś, zapukał do mych drzwi i gdy je otwarłem z troską zapytał:" to ty żyjesz?" a potem zaproponował abym wypił z nim kielicha na dobry początek dnia. Niestety odmówiłem mówiąc o tym, że ja do roboty, na co odparł:"a ja dziś nie pracuję". I poszedł. Tak myślę: co będzie jednak, gdy nie będę się miał czym wymówić?
Przed tygodniem, gdy jechałem pociągiem 83100, który, jak sam numer wskazuje, podążał z Kołobrzegu do Krakowa, zacząłem myśleć o tym, że podobno niejaki Mikołaj Tesla wymyślił sposób na bezprzewodowy transport energii elektrycznej. Podobno, podkreślam, bo żadnych opracowań na ten temat nie ma. Z tych rozmyślań tymczasem lipa. Energię można przenieść tylko Polem, a w Powietrzu, albo nie daj panB w Próżni pole może się rozchodzić tylko na extremalne sposoby, jak na przykład Wyładowania. Jednak jakiś sposób być musi w myśl starej prawdy: co tylko Człowiek wymyśli, prędzej czy później ziści się. Wyobraziłem sobie coś na kształt Lasera, który nie Światło koncentruje, a falę elektromagnetyczną o zupełnie innej częstotliwości. Tylko, że za Tesli czasów możliwości techniczne nie obejmowały Laserów. No to JAK on to zrobił? Nic. Myślę dalej.

piątek, 10 lutego 2017

dziesiąty lutego

Zgodnie z Niektórych przypuszczeniami zabrakło mi czasu na napisanie czegokolwiek. Przez cały tydzień oprócz zajęć z Wnukami musiałem pracować zdalnie dla pomyślności XXX. Budziłem się o różnych godzinach rano i z kawą zasiadałem przy komputerze i rysowałem wciąż nowe plany do berlińskiej budowy. O dziesiątej przestawałem. Oblewałem się przedpołudniowym wrzątkiem, wysyłałem majlem urobek i tramwajem 23 pomykałem na Koronę aby odebrać dzieci z treningu. Po powrocie do domu kucharzyłem i karmiłem Wnuki, a też starałem się jak najwięcej z nimi rozmawiać. Córcia wracała z roboty koło piątej, a ja wtedy znów do komputera. Myślę, że osiem godzin dziennie pracowałem. Może nawet ciut więcej. Gdzie mnie więc do zagadek. 
Dziś piątek. Pojutrze wyjeżdżam. 
Spacerując dziś wieczorem z psem widziałem przez krótką chwilę w bliskiej okolicy, Proszę nie śmiejcie się, Zaczarowaną Dorożkę. Zastanawiam się czy to, że była bez Konia i Dorożkarza może coś znaczyć. W każdym razie na pewno nie poruszała się i była Półprzezroczysta. Ech, Kraków.

sobota, 4 lutego 2017

czwarty lutego

Jutro jadę do Krakowa. Bilet kupiony. Ubranka poprane suszoń sję. Rano spakuję. Kłopot mam z jedzeniem. Powinienem zjeść wszystko co przez najbliższy tydzień mogłoby się zepsuć. Strasznie tego Dużo. Ale jeszcze nie wieczór. Myślę, że dam radę, najwyżej porzygam się z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Pociąg 83100, jak sama nazwa wskazuje, jedzie z Dyrekcji Szczecińskiej do Krakowskiej, niestety przez Trójmiasto, co powoduje długą, dłuższą niż z.B. przez Poznań i Wrocław marszrutę. Dziewięć godzin w Podróży, jakżesz ja wytrzymam bez palenia?
Następne doniesienia wkrótce. Może będą krakowskie Zagadki?