Muszę się przyzwyczaić do tych wszystkich zmian. Pracuję teraz rękami, a zwłaszcza nogami. Obsługuję pełną elektroniki, hydrauliki i mechaniki maszynę do produkcji metodą wtrysku różnych dziwnych rzeczy. Tymczasem wszystko czarne, ale inne kolory też występują.
Absolutnie NIE brakuje mi głosów koszalińskich mew. Tutaj są kosy, bo chyba niemożliwe jest aby Taką Muzykę wykonywał po całych dniach jeden Kos.
wtorek, 4 lipca 2017
niedziela, 2 lipca 2017
drugi lipca
Nazbierało się roboty przez te trzynaście lat. Jak to w domu. Jakoś specjalnie nie wynajduję sobie zajęć. Same się znajdują. Dwa dni walczyłem ze skutkami powodzi. Oprócz tego dużo śpię, za dużo jem, nie urządzam sesji w prawidłowo zaparkowanym, bo nie mam czego parkować. Przemieszczam się pieszo, Koleją lub Rowerem. Żyję. Jutro do nowej roboty. Bardzom ciekaw. Następne doniesienia wkrótce.
piątek, 30 czerwca 2017
trzydziesty czerwca
Akcja związana z przedwczorajszą powodzią zakończyła się tuż po północy. Okazało się bowiem, że kanały i rury którymi nawet największa woda powinna spłynąć z rowu pomiędzy ulicą i domostwem, nie Dają Rady, bo Kanały Zarośnięte a Rury Zatkane. Co prawda gdzieś od południa dyżurował na ulicy Pan z samochodem wyposażonym w różne pompy i rury i własną piersią bronił podniesionych pokryw studzienek kanalizacyjnych w które z chęcią Powódź się kierowała, ale udrożnić głównej rury Fi 600 którą rowy mogłyby sobie ulżyć, jakoś nie potrafił. Na całe szczęście , o zmierzchu, przyjechała STRAŻ. Nakłoniła Pana z Samochodem pełnym RUR aby zaczął operować Bosakiem i po niedługim czasie na wyciąganym z Czeluści Bosaku zaczęły się pokazywać Różności. Kłęby roślinności niedawno Skoszonej, kawały Drewna, zeszmacone szmaty, worki foliowe i jutowe i wiele, wiele innych. Dodatkowo Strażacy uruchomili dwie Pompy, zamknęli ulicę i przenosili wodę bezpośrednio, z pominięciem Rury Fi 600, na drugą stronę ulicy do upragnionego odpływu. Koło północy przynieśli taką małą, sportową, napędzaną spalinowym silnikiem pompę i wypompowali wodę z Garażu.
Rano okazało się, że wody spłynęły. Co prawda piwnica i garaż wymagały jeszcze Osuszania, ale wody już nie przybywało.
Wczorajsza nawałnica nic nie zmieniła. W Regułach Sucho.
Rano okazało się, że wody spłynęły. Co prawda piwnica i garaż wymagały jeszcze Osuszania, ale wody już nie przybywało.
Wczorajsza nawałnica nic nie zmieniła. W Regułach Sucho.
środa, 28 czerwca 2017
dwudziesty ósmy czerwca
Dziś dla odmiany wilgotność powietrza zbliżona do stu procent. Oprócz tego burza z piorunami.
Z tej wilgotności powódź. Wychodziłem z domostwa boso, z podwiniętymi do kolan nogawkami i z samdałami w garści.
Z tej wilgotności powódź. Wychodziłem z domostwa boso, z podwiniętymi do kolan nogawkami i z samdałami w garści.
wtorek, 27 czerwca 2017
dwudziesty siódmy czerwca
Jak już mówiłem, w moim smartfonie jest taki guziczek, którego naciśnięcie skutkuje wyświetleniem kilku danych. Jest tam temperatura powietrza, prędkość wiatru, wielkość zachmurzenia i wreszcie wilgotność. Jakoś zafiksował się (smartfon) na Koszalinie i przez to niechcący daje mi możliwość badań porównawczych, bo na stałe nie da się przełączyć na obecną lokalizację. Największe różnice dostrzegam w wilgotności powietrza: tu jest średnio dwa razy mniejsza od koszalińskiej. Temperatury też się różnią, teraz tu jest o dziesięć stopni Celsjusza więcej niż tam. Myślę, że dobrze, że się stamtąd wyniosłem. Oprócz wszystkiego także klimat tamtejszy mi nie służył.
Od drugiego lipca idę do nowej roboty i w ogóle nie jest źle.
Od drugiego lipca idę do nowej roboty i w ogóle nie jest źle.
czwartek, 15 czerwca 2017
piętnasty czerwca
Chyba z Wielkością nie ma to nic wspólnego, a jednak, Wróciłem. Melduję się z Reguł.
Nie wiem co Plan dla mnie szykuje, ale w Koszalinie wyraźnie mnie on nie chce. Może to i dobrze. W każdym razie Niejaka X słusznie stwierdziła w osobnej rozmowie telefonicznej, że wyraźnie w Koszalinie Się Męczę. No to z dzisiem koniec tych mąk Nastąpił.
Podróż koleją. Od Wejherowa znów Na Stojaka. I zaiste Koszalin puścił mnie z Torbami. Ciężkimi Torbami.
Instaluję Się. Rozglądam Się. Powinno być lepiej, bo już gorzej być chyba nie może.
Następne doniesienia wkrótce.
Nie wiem co Plan dla mnie szykuje, ale w Koszalinie wyraźnie mnie on nie chce. Może to i dobrze. W każdym razie Niejaka X słusznie stwierdziła w osobnej rozmowie telefonicznej, że wyraźnie w Koszalinie Się Męczę. No to z dzisiem koniec tych mąk Nastąpił.
Podróż koleją. Od Wejherowa znów Na Stojaka. I zaiste Koszalin puścił mnie z Torbami. Ciężkimi Torbami.
Instaluję Się. Rozglądam Się. Powinno być lepiej, bo już gorzej być chyba nie może.
Następne doniesienia wkrótce.
sobota, 3 czerwca 2017
trzeci czerwca
Do czego to podobne? Gdy chcę rozwiesić pranie muszę zważać na wilgotność powietrza. Jakoś, gdy jest większa niż 70%, nie chce schnąć. Dziś szczęśliwie jest poniżej 40, no to wywiesiłem. Oprócz tego jestem zmuszony chwycić się Planu B. Ciekawość co z tego wyniknie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)