sobota, 20 kwietnia 2024

rozdroża

 

Żeby było jasne: piszę na boku w zwykłym edytorze tekstu. Tu przenoszę to, co uważam za skończone.

 

rozdroża 

 To stało się nagle. Gdy siedemdziesięcioletni emerytowany inżynier żyjący skromnie, bez niedostatków, ale i dostatków, w wynajmowanym mieszkaniu w Krakowie, zobaczyłem swoje życie w niespodziewanym dotychczas świetle. Wolny od jakichś większych trosk codziennych, od czasu osięścia “pod Wawelem”, pomimo życia w samotności czułem się coraz lepiej i coraz częściej myślałem: to wszystko ma przepaść? – bez sensu. Nie wierząc w teorie o możliwym zachowaniu integralnej świadomości po osobistym Końcu Świata, zastanawiałem się co powinienem (albo chciałbym) zrobić. I właśnie nagle zrozumiałem, że chcę swoją historię spisać czarno na białym, ustalić sam ze sobą co jest prawdą, moją prawdą, a co prawdą nie jest.

 

 

 

środa, 17 kwietnia 2024

siedemnasty kwietnia

 Albo weźmy wierzących i praktykujących. W naszym Kraju to zazwyczaj rzymscy katolicy. Może nie wszyscy, ale na pewno wiele i wielu z nich opanowało trik, który pozwala im na najgorsze niegodziwości w mowie, piśmie i uczynkach. Mogą śmiało grzeszyć, bo co jakiś czas idą sobie do spowiedzi, która czyści ich konto z najokropniejszych występków. Inaczej człowiek kierujący się w życiu etyką i zwykłą uczciwością: pewnych rzeczy zwyczajnie nie robi, bo nie przychodzą mu do głowy.

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

piętnasty kwietnia

 Dziś, kolejny raz, podszedłem do Ksiąg Jakubowych. Po jakimś kwadransie zorientowałem się, że "jakoś mnie nosi": Nie mogłem skupić uwagi na czytanym tekście. Może gdybym czytał wersję papierową byłoby inaczej, jednak od papieru odzwyczaiłem się do tego stopnia, że czytając na przykład ulotkę dołączoną do jakiegoś medykamentu, łapię się na chęci przewinięcia strony jednym zręcznym ruchem palca, albo powiększenia zbyt małej czcionki robiąc "widełki". Musiałem więc przełączyć dzieło Noblistki na cokolwiek i po mniej więcej godzinie stwierdziłem, że coś jest ze mną nie tego. Jednak przecież nie pójdę do księgarni czy biblioteki i nie sprowadzę sobie papierowej wersji do domu. Jakoś niezręcznie przyznać się samemu sobie, że przyjąłem sposób komunikowania się z rzeczywistością, który marginalizuje słowo pisane na papierze. Dużo przyjemniejsze i  ł a t w i e j s z e  jest skrolowanie krótkich tekstów i memów, a zwłaszcza filmików. Ot, znak czasów.

Zaraz minie rok jak usiłuję doprowadzić się do stanu, o którym wskaźnik BMI mówi: waga normalna. Gdy zaczynałem, w kwietniu zeszłego roku było to 29,62. Dziś po porannym ważeniu stwierdziłem 26,81. Do idealnego (poniżej 25,00) brakuje tylko niespełna dwa kilogramy. Jednak w kilogramach to aż pięć kilo. Nic, zaraz ruszam na codzienny marszobieg.

poniedziałek, 5 lutego 2024

piąty lutego

 Tak sobie rozmyślam: czy możliwe jest, że Minister Bodnar uczył się innego prawa niż pani Pierwsza Prezes? Ta wątpliwość dotyczy również zbuntowanych prokuratorów, prezydenta, pana Zbyszka, jego ekscelencji Prezesa, panny Krysi, pani Julii i wielu prawiesędziów z KRS.

niedziela, 4 lutego 2024

czwarty lutego

 Nie można wszystkiego zwalać na pogodę. A jednak gdy jest tak jak dziś, z ciężkimi chmurami zasnuwającymi cały nieboskłon i wiatrem prawie huraganowym, dosłownie omdlewam. Chce mi się Leżeć i Patrzeć w Powałę. Nic mnie nie cieszy, a z braku ruchu przybywa na wadze.

sobota, 3 lutego 2024

trzeci lutego

 Albo weźmy sejmowe komisje śledcze.Obserwacja ich to dla mnie doskonały sposób na spędzanie czasu. Najciekawsze jednak przed nami. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić przesłuchania Małego. Jakże to: zbawca ma odpowiadać na pytania, a jeszcze pod przysięgą mówić prawdę? Nie widzę tego. Czekają nas znowu Ciekawe Czasy, zwłaszcza że pajac z pałacu jeszcze przez półtora roku będzie pchał kij w szprychy i sypał piach w tryby. Tymczasem kolekcjonuję epitety na razie na P: pajac, pacan, podnóżek, pyszałek, pacynka, półgłówek, patołek, patafian, dupek, a nie, to na D.

piątek, 22 grudnia 2023

dwudziesty drugi grudnia

 Dziś przesilenie. Przez pół roku dnia będzie przybywać, albo nocy ubywać. 

Mam ogromną przyjemność z powodu możliwości obserwowania i wysłuchiwania obrad nowego Sejmu. Mam również z tego powodu bardzo mało czasu na codzienne czynności konieczne do utrzymania się przy życiu. Serial nazywany "sejmfliksem" jest najlepszy, bo prawdziwy. Kolejne ujęcia, sceny czy emocje nie są ani zagrane ani wyreżyserowane, po prostu dzieją się. Mnie też przyprawia o emocje jakich dotychczas nie doświadczałem i nie przypuszczałem, że są możliwe.

Zaraz Planu Narodzenie. Te świąteczne dni spędzę w najlepszy sposób oddając się najleniwszemu lenistwu jakie potrafię sobie wyobrazić. Zwracam uwagę Szanownej Frekwencji na znaczenie słów. Nic nie robić to zupełnie co innego niż robić Nic.

Z ubolewaniem stwierdziłem niedawno fakt taki, że mój Wnuk (16) nie wie co znaczy powiedzenie "śmiać się w kułak", a już na pewno nie rozumie co znaczy "smalić cholewki". Wiem, żem dziaders i prawdopodobnie czepiam się. Jednak nie lubię myśli o tym, że już niedługo będziemy mówić zupełnie innymi językami.