niedziela, 21 kwietnia 2024

Dwudziesty pierwszy kwietnia ciemna noc

 Czuję się dziwnie uniesiony. Odnalazłem chyba cel, może nie na całe życie, ale na pewno na kilka miesięcy, może lat. Chcę spisać wszystko co wiem, a też to, czego nie wiem. Początek tych zapisków umieściłem w poprzednim poście. Prawdopodobnie może być zmieniony, bo właśnie zacząłem pracę nad planem Opowieści złapawszy się na tym, że bez Planu Opowieść może być Chaotyczna i po prostu Niedobra.

Jakże wygodnie myśli się, czyta, ogląda czy po prostu żyje z Internetem za pazuchą. Przed chwilą, czytając artykuł w Polityce złapałem się na tym, że wspomagam się siecią instynktownie gdy nie znam jakiegoś słowa (przecież nie można znać wszystkich słów). Młodzieńcem będąc (hej) mogłem zapytać, albo sięgnąć po Encyklopedię lub Słownik Wyr. Obc.  

sobota, 20 kwietnia 2024

rozdroża

 

Żeby było jasne: piszę na boku w zwykłym edytorze tekstu. Tu przenoszę to, co uważam za skończone.

 

rozdroża 

 To stało się nagle. Gdy siedemdziesięcioletni emerytowany inżynier żyjący skromnie, bez niedostatków, ale i dostatków, w wynajmowanym mieszkaniu w Krakowie, zobaczyłem swoje życie w niespodziewanym dotychczas świetle. Wolny od jakichś większych trosk codziennych, od czasu osięścia “pod Wawelem”, pomimo życia w samotności czułem się coraz lepiej i coraz częściej myślałem: to wszystko ma przepaść? – bez sensu. Nie wierząc w teorie o możliwym zachowaniu integralnej świadomości po osobistym Końcu Świata, zastanawiałem się co powinienem (albo chciałbym) zrobić. I właśnie nagle zrozumiałem, że chcę swoją historię spisać czarno na białym, ustalić sam ze sobą co jest prawdą, moją prawdą, a co prawdą nie jest.

 

 

 

środa, 17 kwietnia 2024

siedemnasty kwietnia

 Albo weźmy wierzących i praktykujących. W naszym Kraju to zazwyczaj rzymscy katolicy. Może nie wszyscy, ale na pewno wiele i wielu z nich opanowało trik, który pozwala im na najgorsze niegodziwości w mowie, piśmie i uczynkach. Mogą śmiało grzeszyć, bo co jakiś czas idą sobie do spowiedzi, która czyści ich konto z najokropniejszych występków. Inaczej człowiek kierujący się w życiu etyką i zwykłą uczciwością: pewnych rzeczy zwyczajnie nie robi, bo nie przychodzą mu do głowy.

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

piętnasty kwietnia

 Dziś, kolejny raz, podszedłem do Ksiąg Jakubowych. Po jakimś kwadransie zorientowałem się, że "jakoś mnie nosi": Nie mogłem skupić uwagi na czytanym tekście. Może gdybym czytał wersję papierową byłoby inaczej, jednak od papieru odzwyczaiłem się do tego stopnia, że czytając na przykład ulotkę dołączoną do jakiegoś medykamentu, łapię się na chęci przewinięcia strony jednym zręcznym ruchem palca, albo powiększenia zbyt małej czcionki robiąc "widełki". Musiałem więc przełączyć dzieło Noblistki na cokolwiek i po mniej więcej godzinie stwierdziłem, że coś jest ze mną nie tego. Jednak przecież nie pójdę do księgarni czy biblioteki i nie sprowadzę sobie papierowej wersji do domu. Jakoś niezręcznie przyznać się samemu sobie, że przyjąłem sposób komunikowania się z rzeczywistością, który marginalizuje słowo pisane na papierze. Dużo przyjemniejsze i  ł a t w i e j s z e  jest skrolowanie krótkich tekstów i memów, a zwłaszcza filmików. Ot, znak czasów.

Zaraz minie rok jak usiłuję doprowadzić się do stanu, o którym wskaźnik BMI mówi: waga normalna. Gdy zaczynałem, w kwietniu zeszłego roku było to 29,62. Dziś po porannym ważeniu stwierdziłem 26,81. Do idealnego (poniżej 25,00) brakuje tylko niespełna dwa kilogramy. Jednak w kilogramach to aż pięć kilo. Nic, zaraz ruszam na codzienny marszobieg.

poniedziałek, 5 lutego 2024

piąty lutego

 Tak sobie rozmyślam: czy możliwe jest, że Minister Bodnar uczył się innego prawa niż pani Pierwsza Prezes? Ta wątpliwość dotyczy również zbuntowanych prokuratorów, prezydenta, pana Zbyszka, jego ekscelencji Prezesa, panny Krysi, pani Julii i wielu prawiesędziów z KRS.

niedziela, 4 lutego 2024

czwarty lutego

 Nie można wszystkiego zwalać na pogodę. A jednak gdy jest tak jak dziś, z ciężkimi chmurami zasnuwającymi cały nieboskłon i wiatrem prawie huraganowym, dosłownie omdlewam. Chce mi się Leżeć i Patrzeć w Powałę. Nic mnie nie cieszy, a z braku ruchu przybywa na wadze.

sobota, 3 lutego 2024

trzeci lutego

 Albo weźmy sejmowe komisje śledcze.Obserwacja ich to dla mnie doskonały sposób na spędzanie czasu. Najciekawsze jednak przed nami. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić przesłuchania Małego. Jakże to: zbawca ma odpowiadać na pytania, a jeszcze pod przysięgą mówić prawdę? Nie widzę tego. Czekają nas znowu Ciekawe Czasy, zwłaszcza że pajac z pałacu jeszcze przez półtora roku będzie pchał kij w szprychy i sypał piach w tryby. Tymczasem kolekcjonuję epitety na razie na P: pajac, pacan, podnóżek, pyszałek, pacynka, półgłówek, patołek, patafian, dupek, a nie, to na D.