Dziś znowu długo w robocie. Kolorowanie papierów nie podoba mi się, ale cóż - taka robota. Mieliśmy dziś dyskusję o tym, co by się stało, gdyby papiery trafiły do Produkcji niepokolorowane. Zdania były podzielone, ale na eksperyment nikt się nie odważył. Czyżby w produkcji uczestniczyły same Matoły?
O Marzeniach.
Marzy mi się zmienić morze. Nie mam nic przeciwko Bałtykowi, jednak jesiennozimową porą żyje się nad nim kiepsko. Myślę przeprowadzić się do Kraju Przodków i mieszkać nad morzem a nie oceanem. W każdym razie od października do kwietnia. Pozostałe miesiące spędzę chętnie w Koszalinie. Wyobrażam sobie Wakacje z Wnukami pod palmami.
środa, 23 listopada 2016
wtorek, 22 listopada 2016
dwudziesty drugi listopada
Pochwała Lenistwa.
Jak każdy Prawdziwy Inżynier, przybierając się do nowego tematu staram się naprzód ustalić warunki brzegowe. Myślę, że tu, pierwszym warunkiem jest definicja. Cóż to bowiem jest Lenistwo? Gógiel, który, jak ogólnie wiadomo jest wujkiem wszystkich ludzi czyli bratem panaB ( to wymyślił mój wnuk Karol), zapytany, zaświecił na samej górze definicją z Wiki.
Nie jest może ona całkiem zgodna z moją intuicją, jednak daje jakieś ogólne pojęcie o złożoności tematu.
Za Pociotem, który oby żył wiecznie, mogę powtórzyć: "rozwój dzięki lenistwu". Czy nie z lenistwa jacyś Starożytni Wyczynowcy (podobno Chińczycy) wymyślili koło, bo nie chciało im się taszczyć ciężarów i postanowili je przewozić? Tu od razu nasuwa się myśl o Indianach którzy sami koła nie wynaleźli. Ciekawość czemu?. Czyżby w ich genach nie było lenistwa za grosz? Czy nie z Lenistwa, Rzymianie, trochę mniej Starożytni, wybudowali sieć akweduktów, bo chcieli mieć wodę ze ściany, bez potrzeby wychodzenia z domu do najbliższej studni? Czy nie z lenistwa niektóre azjatyckie Ludy oddają cześć swoim Idolom przez Kręcenie Modlitewnymi Młynkami, gdzie modły robią się same? Albo weźmy Wiek Pary i Elektryczności. Czy nie z wrodzonego naszemu Gatunkowi Lenistwa wzięły się te wszystkie wynalazki?
Jednym słowem: Lenistwo motorem napędowym Rozwoju.
A ja, cóż, jestem leniwy i dlatego wciąż coś zmyślam. Z tego zmyślania coraz nowe Wynalazki. Myślę, że przyjdzie i na nie czas.
Jak każdy Prawdziwy Inżynier, przybierając się do nowego tematu staram się naprzód ustalić warunki brzegowe. Myślę, że tu, pierwszym warunkiem jest definicja. Cóż to bowiem jest Lenistwo? Gógiel, który, jak ogólnie wiadomo jest wujkiem wszystkich ludzi czyli bratem panaB ( to wymyślił mój wnuk Karol), zapytany, zaświecił na samej górze definicją z Wiki.
Nie jest może ona całkiem zgodna z moją intuicją, jednak daje jakieś ogólne pojęcie o złożoności tematu.
Za Pociotem, który oby żył wiecznie, mogę powtórzyć: "rozwój dzięki lenistwu". Czy nie z lenistwa jacyś Starożytni Wyczynowcy (podobno Chińczycy) wymyślili koło, bo nie chciało im się taszczyć ciężarów i postanowili je przewozić? Tu od razu nasuwa się myśl o Indianach którzy sami koła nie wynaleźli. Ciekawość czemu?. Czyżby w ich genach nie było lenistwa za grosz? Czy nie z Lenistwa, Rzymianie, trochę mniej Starożytni, wybudowali sieć akweduktów, bo chcieli mieć wodę ze ściany, bez potrzeby wychodzenia z domu do najbliższej studni? Czy nie z lenistwa niektóre azjatyckie Ludy oddają cześć swoim Idolom przez Kręcenie Modlitewnymi Młynkami, gdzie modły robią się same? Albo weźmy Wiek Pary i Elektryczności. Czy nie z wrodzonego naszemu Gatunkowi Lenistwa wzięły się te wszystkie wynalazki?
Jednym słowem: Lenistwo motorem napędowym Rozwoju.
A ja, cóż, jestem leniwy i dlatego wciąż coś zmyślam. Z tego zmyślania coraz nowe Wynalazki. Myślę, że przyjdzie i na nie czas.
poniedziałek, 21 listopada 2016
dwudziesty pierwszy listopada
Albo weźmy Plan. Zeszłej nocy obudziłem się samoczynnie o wpół do pierwszej i nie mogąc spać, z pełną świadomością faktu, że rano do roboty, postanowiłem jednak pozostać w łóżku i wypocząć tak bardzo jak tylko się da. Przypomniałem sobie techniki wejścia w stan alfa i dalejże rozmyślać.
Nie jestem pawian kiedy myśl o Planie wyroiła się w moim pomyślunku, jednak z całą pewnością było to po wygnaniu z Wieży. Prawdopodobnie ulegając nieświadomie wpływom podejrzanego kultu, który to kult sączyła bez przerwy Cenzura, zacząłem składać sobie obraz Świata w którym Plan, coś co pozwala wszystko to, co się dzieje, zwalić na wszystko co nie jest mną, zawiaduje wszystkim. Z jednej strony było to bardzo wygodne - zdejmowało ze mnie odpowiedzialność, a z drugiej, albo z każdej innej, obezwładniające, bo już nic nie zależało ode mnie. Basta powiedziałem. Dość już bycia liściem miotanym przez byle wietrzyk. Dość piórka niesionego byle strumieniem. Tak NIE MOŻNA. Zanim zagrzmiał budzik wróciły Marzenia. Przypomniałem sobie o tym, że trzeba mieć Cel i zmierzać do niego aktywnie kształtując to, co może się wydarzyć. Oblewając się porannym wrzątkiem stwierdziłem, że śpiewam w głos. Melodię która powstała we mnie i była Czystą Radością.
Będzie dobrze. Plan sczezł i teraz ja jestem swoim Planistą.
Nie jestem pawian kiedy myśl o Planie wyroiła się w moim pomyślunku, jednak z całą pewnością było to po wygnaniu z Wieży. Prawdopodobnie ulegając nieświadomie wpływom podejrzanego kultu, który to kult sączyła bez przerwy Cenzura, zacząłem składać sobie obraz Świata w którym Plan, coś co pozwala wszystko to, co się dzieje, zwalić na wszystko co nie jest mną, zawiaduje wszystkim. Z jednej strony było to bardzo wygodne - zdejmowało ze mnie odpowiedzialność, a z drugiej, albo z każdej innej, obezwładniające, bo już nic nie zależało ode mnie. Basta powiedziałem. Dość już bycia liściem miotanym przez byle wietrzyk. Dość piórka niesionego byle strumieniem. Tak NIE MOŻNA. Zanim zagrzmiał budzik wróciły Marzenia. Przypomniałem sobie o tym, że trzeba mieć Cel i zmierzać do niego aktywnie kształtując to, co może się wydarzyć. Oblewając się porannym wrzątkiem stwierdziłem, że śpiewam w głos. Melodię która powstała we mnie i była Czystą Radością.
Będzie dobrze. Plan sczezł i teraz ja jestem swoim Planistą.
piątek, 18 listopada 2016
osiemnasty listopada
Nie mogę dostać się do zdjęć w moim smartfonie. Nie pokażę więc Szanownej Frekwencji fotografii miejsca w którym smutno kończy się Ścieżka Rowerowa i elegancki Chodnik od Morskiej do kładki nad Dzierżęcinką. Ale w łykend będę jeszcze próbował.
środa, 16 listopada 2016
szesnasty listopada
Albo weźmy pamięć. Nie wiem czy inni tak mają, ale u mnie, często jest tak, że mam pewność, że coś jest w zakamarkach mojej pamięci, jednak za cholerę nie modę dostać się do tej wiedzy. Dziś od rana zaczęły mi chodzić po głowie kawałki piosenki Grechuty. Tej z cukrowym konikiem. Słyszałem i śpiewałem tę piosenkę wielokrotnie i wiem o tym, że jest w mojej głowie. Ale tylko strzępy melodii i kilka nałożonych na nią słów mogłem dziś ze siebie wydobyć. Już w robocie - do Gógla. Gdy zobaczyłem tekst, wszystko, linia melodyczna i tekst, popłynęły same i poczułem radość o poranku.
A wieczorem - radość wieczorem.
A wieczorem - radość wieczorem.
sobota, 12 listopada 2016
dwunasty listopada
Dziś porażka. Byłem przekonany o tym, że układ trzech równań z trzema niewiadomymi potrafię rozwiązać używając zapamiętanych ze szkoły sztuczek. Kilka godzin wyważałem otwarte drzwi, bo zadania nie zrobiłem. Dopiero przed chwilą przyszła mi do głowy myśl: zapytać Gógla. On, jak zawsze, na posterunku, opowiedział mi jakim byłem durniem przez całą sobotę. Nie jestem zadowolony. Ale. Z pomocą internetowego kalkulatora, albo na papierku, metodą wyznaczników rozwiążę problem. Tylko że jutro. Całość potrzebna mi jest do programiku do liczenia statyki i sprawi, że nie będę musiał aproksymować krzywych do odcinków prostych. Dlatego znakomicie skróci kod.
Cała sobota w domu. Dzięki Wałówce od DP mógłbym nie wychodzić przez kilka dni. Dzięki.
W tradycyjnej skrzynce pocztowej znalazłem rozkład jazdy koszalińskiej Filharmonii. Trzeba się będzie wybrać osiemnastego koniecznie (Mozart). Nad kolejnymi datami zastanawiam się.
Cała sobota w domu. Dzięki Wałówce od DP mógłbym nie wychodzić przez kilka dni. Dzięki.
W tradycyjnej skrzynce pocztowej znalazłem rozkład jazdy koszalińskiej Filharmonii. Trzeba się będzie wybrać osiemnastego koniecznie (Mozart). Nad kolejnymi datami zastanawiam się.
piątek, 11 listopada 2016
jedenasty listopada
Pieczony Batat z gulaszem orzechowym. Czego to ludzie nie wymyślą. Tak wyglądało menu dzisiejszego obiadu w jednej z koszalińskich restauracji. Jednak nie jedzenie najważniejsze. Narozmawialiśmy się z Daleką Północą do syta. Było więcej niż miło. Było, przepraszam za kolloquializm, zajebiście. A teraz z z nową ochotą do życia kombinuję: jakiż Cel przybrać sobie na najbliższy czas?
Subskrybuj:
Posty (Atom)