Oglądalność szaleje. Jako materiał dowodowy niech posłuży poniższy PrtSc:
Nie wiem na pewno, bo nie chce mi się sprawdzać, ale tak to chyba jeszcze nie było. Sto czterdzieści pięć wejść wczoraj i osiem dziś, a jeszcze nie ma szóstej.
Choć z roboty nie wychodzę przed szóstą, postawiłem sobie Cel Bliski
polegający na ukończeniu programiku do sprawdzania statyki skrzydła na
Mikołajki. Chcę sprezentować go Koleżankom i Kolegom Handlowcom, aby
wreszcie przestali marnować mój i Kolegów Technologów czas, na
sprawdzanie czy zaprojektowali swoje projekty zgodnie ze sztuką
projektowania. Przekształcam wykresy po których wodzili, albo i nie,
paluchem, aby sprawdzić, czy do takiej wielkości okna odpowiedni jest
taki farsz stalowy, na śmiesznie łatwe myszowanie po ekranie. W wykresie
biorą udział Parabole więc, o czym już pisałem, postanowiłem dobrać się
do równań tych Paraboli. Spowodowało to konieczność narysowania tychże
Paraboli, a nie jak dotąd aproksymowanie ich kilkoma Prostymi. Kod
zaczął się rozłazić. Cóż więc ja robię? - Zaprzęgam do pisania Kodu
Excela i jego bardzo pomocną funkcję przeciągania. Kod co prawda
rozrasta się niewiarygodnie, ale wszystko zaczyna się zgadzać. Zakresy
zmieniają się tam gdzie trzeba. Jak do tej pory mam opracowany jeden
system, w jednym kolorze. Potrzebuję jeszcze ten system w dwóch kolorach
i jeszcze dwa systemy w trzech kolorach. Razem jakieś trzydzieści
tysięcy linii kodu. Zdążę?
Dziś znowu długo w robocie. Kolorowanie papierów nie podoba mi się, ale cóż - taka robota. Mieliśmy dziś dyskusję o tym, co by się stało, gdyby papiery trafiły do Produkcji niepokolorowane. Zdania były podzielone, ale na eksperyment nikt się nie odważył. Czyżby w produkcji uczestniczyły same Matoły?
O Marzeniach.
Marzy mi się zmienić morze. Nie mam nic przeciwko Bałtykowi, jednak jesiennozimową porą żyje się nad nim kiepsko. Myślę przeprowadzić się do Kraju Przodków i mieszkać nad morzem a nie oceanem. W każdym razie od października do kwietnia. Pozostałe miesiące spędzę chętnie w Koszalinie. Wyobrażam sobie Wakacje z Wnukami pod palmami.
Pochwała Lenistwa.
Jak każdy Prawdziwy Inżynier, przybierając się do nowego tematu staram się naprzód ustalić warunki brzegowe. Myślę, że tu, pierwszym warunkiem jest definicja. Cóż to bowiem jest Lenistwo? Gógiel, który, jak ogólnie wiadomo jest wujkiem wszystkich ludzi czyli bratem panaB ( to wymyślił mój wnuk Karol), zapytany, zaświecił na samej górze definicją z Wiki.
Nie jest może ona całkiem zgodna z moją intuicją, jednak daje jakieś ogólne pojęcie o złożoności tematu.
Za Pociotem, który oby żył wiecznie, mogę powtórzyć: "rozwój dzięki lenistwu". Czy nie z lenistwa jacyś Starożytni Wyczynowcy (podobno Chińczycy) wymyślili koło, bo nie chciało im się taszczyć ciężarów i postanowili je przewozić? Tu od razu nasuwa się myśl o Indianach którzy sami koła nie wynaleźli. Ciekawość czemu?. Czyżby w ich genach nie było lenistwa za grosz? Czy nie z Lenistwa, Rzymianie, trochę mniej Starożytni, wybudowali sieć akweduktów, bo chcieli mieć wodę ze ściany, bez potrzeby wychodzenia z domu do najbliższej studni? Czy nie z lenistwa niektóre azjatyckie Ludy oddają cześć swoim Idolom przez Kręcenie Modlitewnymi Młynkami, gdzie modły robią się same? Albo weźmy Wiek Pary i Elektryczności. Czy nie z wrodzonego naszemu Gatunkowi Lenistwa wzięły się te wszystkie wynalazki?
Jednym słowem: Lenistwo motorem napędowym Rozwoju.
A ja, cóż, jestem leniwy i dlatego wciąż coś zmyślam. Z tego zmyślania coraz nowe Wynalazki. Myślę, że przyjdzie i na nie czas.