czwartek, 23 maja 2024

Mama – Antoni – Pan Marek – Ursus

 

To stało się nagle. Doszedłszy do kolejnej ściany widziałem przed sobą NIC. To był upalny lipcowy dzień. Opierając się o nagrzaną przez słońce brązową barierkę Balkonu Z Widokiem Na Spacerniak rozmawiałem przez telefon z Igiełką nie przeczuwając, że to ona podpowie mi jakie jest Rozwiązanie zagadki, którego nie znałem. Nagle zrozumiałem, że jedynym dla mnie wyjściem jest rozerwanie Zaklętego Kręgu.

 c.d.n.

wtorek, 21 maja 2024

dwudziesty pierwszy maja

 Gdy przez okno nie świeci słońce, drzwiami wkrótce wejdzie lekarz.

Głodny niedźwiedź w koło nie zatańczy.

Nie zdradzaj sekretu przyjacielowi, bo on też ma przyjaciół.

Nie proś wilka o pilnowanie owiec.

Robić słonia z muchy.

Lepsze jajko dziś niż kurczak jutro.

Jeśli masz ochotę pracować, usiądź, poczekaj i zobaczysz, że ci minie.

Kto dokładnie wie, czego chce, powinien być na tyle mądry, by zadowolić się połową.


środa, 15 maja 2024

PTNZ №4 zapowiedź pierwsza

 PTNZ №4 jest zaplanowana na połowę sierpnia i trwamać jedenaście dni. Obieżyświat zapakowawszy do niebieskiego auta o pięknym imieniu Jadwiga zapasy jadła i napojów, pomknie w jedną ze stron świata w Podróż, która bynajmniej nie jest zabawą. Naprzód przez Kraje, które w czasach młodości Obieżyświata były tak mocno związane ze sobą, że żyły w jednym obozie. Drugiego dnia Podróż dotrze do jednego z kolorowych mórz. Tam, na plaży, Obieżyświat będzie wystawiał do słońca swój Brzuch, Plecy i wszystkie Członki przez cały dzień, a też badał mokrość i zasolenie wody. Potem Podróż przedostanie się przez most nad Cieśniną, na inny Kontynent i pomknie w kierunku wschodzącego słońca tak daleko, jak Obieżyświat jeszcze nie był. Dalej, na Południe, dotrze do innego Morza, które nazywa się tak, jakby było czyjąś własnością i znów mniej więcej brzegiem tego Morza przedostanie się do najstarożytniejszego Kraju w Europie i nad Morze, które Obieżyświat już widział, jednak z innych pozycji. Podróż będzie się przemieszczała wybrzeżem aż morze się skończy i tu zacznie się Powrót do domu. Zatrzyma się w Hotelu Wśród Winnic i będzie, w ciemnych lochach degustowała miejscowe wina, jednak bez przesady, bo nazajutrz wykona ostatni Etap i stanie w Krakowie. 

licznik : 91

piątek, 10 maja 2024

Ursus – Koszalin

 


 

To stało się nagle i była to chyba jedna z niewielu w moim życiu nagłość miła. Choć miałem wtedy pracę, to bezustannie rozsyłałem aplikacje we wszystkie strony świata. Uskrzydlony pewnością, że za chwilę będę miał pracę moich marzeń liczyłem dni do przeprowadzki do Koszalina. To Igiełka podsunęła mi pomysł o rozerwaniu zaklętego kręgu, w którym kręciłem się jak wąż zjadający własny ogon. Wyniosłem się od Mamy w ostatniej chwili gdy miałem jeszcze trochę pieniędzy pozwalających mi mieć nadzieję, że jeszcze będę żył. Pierwszą ówczesną potrzebą było miejsce, w którym mógłbym trochę pomieszkać i w nim rozglądać się za pracą. Przez trzy lub cztery tygodnie schronienia udzielili mi członkowie rodziny. Z rozglądania wyszła praca w WDJ G, a tuż po jej rozpoczęciu zostałem mieszkańcem Hotelu Robotniczego. Miałem więc jakieś widoki na w miarę normalne życie. Ale. Praca była dziwna, bo WDJ G był ciągle w niedoczasie. Polityka firmy doprowadziła do tego, że przyjmowano zdecydowanie za dużo zamówień tak, że wszystkie terminy leżały To prowadziło do ciągłych napięć i krzykiem wyrażanych emocji przez wszystkich pracowników z szefem na czele. Mieszkanie w Hotelu Robotniczym nie było takie złe i co najważniejsze nie było również drogie. Mieszkałem tam z Jurkiem, który pracował “na budowie”, nie pił, nie palił i prawie nie mówił. Oprócz tego często chorował i wtedy mieszkałem sam, bo Jurek chorował u rodziny. To było upalne lato i w pokoju tuż pod niczym nieizolowanym stropem czułem się jak w piekarniku. Właściwie jedyną niedogodnością tego mieszkania był zakaz palenia w całym obiekcie, który omijałem z właściwą sobie bystrością za pomocą wentylatora. Ustawiałem go na parapecie okna tak, by zasysał powietrze z pokoju i swobodnie transportowałem produkty spalania do Atmosphery na zewnątrz. Jednak po uzyskaniu pracy, bez żalu, wyniosłem się stamtąd rozpoczynając koszalińską przygodę.

wtorek, 7 maja 2024

siódmy maja

 Jestem pełen podziwu dla działań Rządu w twarzy okoliczności w jakich przyszło mu rządzić. Muszą robić jednocześnie Wszystko. I jeszcze ten Duda, który oprócz kija w szprychy i piachu w tryby nic nie potrafi.

sobota, 4 maja 2024

czwarty maja

 Jestem szalennie zadowolony z tego, że Córka (48) osiągnęła równowagę między potrzebami i możliwościami. Chociaż w pracy ma zapierdol, to jednak taki, jaki umie i lubi. A jeszcze za dobre pieniądze. Dzieci uczą się w miarę swoich możliwości, a moim zdaniem te możliwości są ogromne. Sąd zdjął jej z pleców frankowy kamień, a po zakończeniu postępowania dostanie jeszcze dużo pieniędzy. U mnie taki stan rzeczy wywołuje może nie euforię, ale na pewno doskonałe samopoczucie. Podczas ostatniej naszej rozmowy powiedziałem: to już wcale nie ma się czym martwić? jak żyć?

czwarty maja czwarta cztery

 Właśnie usłyszałem pierwszy dziś" ptasząt śpiew pierzastych". Zastanawiam się co motywuje takie ptaszki do śpiewu. Radość życia czy jednak troska o "idźcie i rozmnażajcie się".