sobota, 26 kwietnia 2025

dwudziesty szósty kwietnia

 Przez kilka dni nie dało się czytać gazet, ani oglądać jedynego programu telewizyjnego, do którego, od jakiegoś czasu, w miarę regularnie zaglądam. Wszędzie królowała żałobna czerń, a w i9:30 większość materiałów to transmisje i komentarze z Rzymu. Taki stan rzeczy sugerował, że wyłącznie tym powinienem się interesować, a w każdym razie o tym i tylko o tym powinienem być dobrze poinformowany. A co jeśli nie życzę sobie? 

Dużo czytam. Teraz książkę - reportaż „Rowerem przez II RP" napisaną przez Bernarda Newmana z UK. Oglądany z zewnątrz obraz Polski z 1934 roku jest dla mnie fascynujący. Newman opisuje normalny (na miarę tych czasów) kraj europejski, gdzie oprócz stanu dróg wszystko jest takie jak trzeba. Czego innego uczyli mnie w szkołach. Historia to taka dziwna nauka, którą można udowodnić wszystko, co tylko jest akurat zbieżne z aktualną doktryną. Lem pisał, że historia ma tyle odsłon ilu historyków zarówno hołubionych jak i kaźnionych. W swojej książce Autor posługuje się, a jakże, imperialnymi jednostkami miar i zauważyłem, że choć zamieniam automatycznie stopy na metry, czy cale na centymetry, to taki na przykład kamień (stone) do tej pory był mi nieznany. Ze zdumieniem wyczytałem z WIKI o tak dziwnej jednostce jak 1 dram [dr] = 27 i 11/32 grains ≈ 1,77184519 g. To mogli wymyślić tylko Anglicy.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

dwudziesty pierwszy kwietnia

 Obudziło mnie dziś wyjątkowo natarczywe i natrętne bicie w dzwony. Wyjaśnienie tego kurestwa przyszło natychmiast gdy tylko podłączyłem się do Internetu. Umarł człowiek. Skądinąd sympatyczny i dający się lubić. Tylko czy ma sens zakłócanie życia kogokolwiek z nas, a już najwięcej mojego, gdy ktoś umiera? Dla mnie to sensu najmniejszego nie ma. Przecież to naturalne, że ludzie umierają. Później dowiedziałem się, że umarł z powodu udaru. Po naszemu szlag go trafił.

zagadka -124.1

 Zaczepiła mnie wczoraj para cyklistów z Czech. Pytali o drogę. Pan powiedział "zakrezowek" z wyraźnym znakiem zapytania. Dokąd chcieli jechać?

Moja walka z masą. To już siedemset dwudziesty piąty dzień. Wciąż jednak nie zbliżam się do założonego celu. Niby wiem, że powinienem więcej się ruszać i mniej kalorycznie się napychać, ale w codziennej praktyce różnie z tym bywa. Mój rekord ustanowiony pierwszego listopada ubiegłego roku to 76,9 kg. W ostatnią sobotę waga pokazała 77,9 kg.

niedziela, 20 kwietnia 2025

dwudziesty kwietnia

 Dziś, rozmawiając z Córką o Karolu, który siedzi sobie w norze (swoim pokoju) i wygląda na zadowolonego z takiego stanu rzeczy, uświadomiłem sobie, że ja też tak mam. Siedzę sobie w swojej norze, gdzie nikt ode mnie niczego nie chce i ja też nic od nikogo nie chcę i bardzo mi z tym dobrze. 

W outsajdzie zaczyna się wielkie kwitnienie. Dziś widziałem i wąchałem czeremchy, bzy i narcyzy. Tylko patrzeć jak zapłoną kasztany i głogi.

Wszelkie święta, ogólnie dni wolne od handlu, rymują mi się wyłącznie z niedogodnościami. W twarzy faktu wyłączenia lodówki jakiś rok temu, muszę kombinować z zakupami. Daję radę, ale po co?

sobota, 19 kwietnia 2025

19 kwietnia

 Chyba już gdzieś o tym pisałem. A co, jeśli nie Plan, ale Gra? Z mojego punktu widzenia Gra jest o niebo ciekawsza. Wyobraźmy sobie, że poziomów Gry jest nieskończenie wiele i nie wszystkie wejścia na kolejny level powodują wymazanie pamięci, bo wiadomo przecież, że ilość informacji, którą może pomieścić dowolnie duży układ, jest jednak ograniczona. Nie da się więc pamiętać wszystkiego w nieskończoność. 

Kilka dni temu miałem dłuższą rozmowę z pewnym znajomym Ukraińcem. Przed tą rozmową myślałem, że pięćdziesięcioletni mężczyzna powinien jednak choć trochę iść na wojnę. Po tej rozmowie już tak nie myślę. Walczył bowiem cztery lata w czasie gdy Rosja zabierała Krym. A teraz pracuje na dwóch etatach i sam utrzymuje całą rodzinę, dużą rodzinę, która pozostała w Ukrainie. Jest chłopem, z odziedziczonym sporym kawałkiem ziemi. Do niedawna ziemię uprawiali rodzice. Teraz już nie mogą, bo są za starzy. On wyjechał do Polski jeszcze przed agresją. Powiedział tak: jeśli wrócę do Kraju, natychmiast  pójdę na front a cała moja rodzina bez środków do życia "в яму".

środa, 2 kwietnia 2025

PTNZ №6 zapowiedź pierwsza

 To pewna niekonsekwencja, ale Podróż szósta odbędzie się przed piątą. Gdy obliczyłem koszty piątej wyszła mi możliwość, w ramach zgromadzonych środków, wykonania takiej małej eskapady. Szczegóły wkrótce.

Nie powinienem nazywać Podróży eskapadą, wszak nie uciekam. Jeden z moich ulubionych bohaterów, Rincewind, mawiał, że nieważne jest dokąd się ucieka, lecz przed czym. W Podróży odmiennie. Właśnie Dokąd jest kluczowe. 

Czasami ciemną nocą podróżuję po całym świecie z Góglem i całkiem niedawno przyszedł mi do głowy taki myśl: ile jest miejsc, które się zdezaktualizowały? Zacząłem je kolekcjonować i tak powstał konspekt Podróży. Będzie to więc Podróż, a jednocześnie walka z czasem, do miejsc, które wyglądają inaczej niż u Gógla. Może powinienem ją nazwać Zdążyć przed Góglem?

A teraz prośba do Szanownej Frekwencji: Pomożecie powiększyć kolekcję?

niedziela, 30 marca 2025

PTNZ №5 zapowiedź pierwsza

 W sierpniu znowu jadę. Tym razem w Polskę i Rowerem. Naprzód Koleją do miasta, w którym często bywałem (pierwszy raz 65 lat temu). Stamtąd etapami nie dłuższymi niż 60 km. mocno meandrując i oczywiście stając w hotelach na jedną noc, będę wracał do domu. Będzie wszystko, co potrzeba. Zagadki, góry, doliny, lasy, rzeki i mnóstwo Historii. 

licznik: -135