wtorek, 27 czerwca 2017

dwudziesty siódmy czerwca

Jak już mówiłem, w moim smartfonie jest taki guziczek, którego naciśnięcie skutkuje wyświetleniem kilku danych. Jest tam temperatura powietrza, prędkość wiatru, wielkość zachmurzenia i wreszcie wilgotność. Jakoś zafiksował się (smartfon) na Koszalinie i przez to niechcący daje mi możliwość badań porównawczych, bo na stałe nie da się przełączyć na obecną lokalizację. Największe różnice dostrzegam w wilgotności powietrza: tu jest średnio dwa razy mniejsza od koszalińskiej. Temperatury też się różnią, teraz tu jest o dziesięć stopni Celsjusza więcej niż tam. Myślę, że dobrze, że się stamtąd wyniosłem. Oprócz wszystkiego także klimat tamtejszy mi nie służył. 
Od drugiego lipca idę do nowej roboty i w ogóle nie jest źle.

czwartek, 15 czerwca 2017

piętnasty czerwca

Chyba z Wielkością nie ma to nic wspólnego, a jednak, Wróciłem. Melduję się z Reguł.
Nie wiem co Plan dla mnie szykuje, ale w Koszalinie wyraźnie mnie on nie chce. Może to i dobrze. W każdym razie Niejaka X słusznie stwierdziła w osobnej rozmowie telefonicznej, że wyraźnie w Koszalinie Się Męczę. No to z dzisiem koniec tych mąk Nastąpił.
Podróż koleją. Od Wejherowa znów Na Stojaka. I zaiste Koszalin puścił mnie z Torbami. Ciężkimi Torbami. 
Instaluję Się. Rozglądam Się. Powinno być lepiej, bo już gorzej być chyba nie może. 
Następne doniesienia wkrótce.

sobota, 3 czerwca 2017

trzeci czerwca

Do czego to podobne? Gdy chcę rozwiesić pranie muszę zważać na wilgotność powietrza. Jakoś, gdy jest większa niż 70%, nie chce schnąć. Dziś szczęśliwie jest poniżej 40, no to wywiesiłem. Oprócz tego jestem zmuszony chwycić się Planu B. Ciekawość co z tego wyniknie?

sobota, 20 maja 2017

dwudziesty maja

Gdy rano wędrowałem na Kolej zobaczyłem z wiaduktu, w dole, zaczątki głogowej różowości. W Gdańsku różowość ta była już bardzo wyraźna, choć nie tak rozbuchana i pełna jak w okolicach Stadionu Narodowego w Warszawie.
Cały dzień w pociągu. Niestety, od Sopotu na stojaka. Upał. A w Krakowie szok termiczny. Chyba ze dwanaście stopni mniej niż w Gdańsku czy w Warszawie. A biorąc pod uwagę temperaturę powietrza w wagonie, ta różnica była chyba bliższa dwudziestu stopniom.
Nocleg w pokojach gościnnych przy obiekcie sportowym Korona. Czuję się mniej więcej tak, jakbym znów wrócił na szlak śladami Banków Polskich. 
Nic. Czas spać.

środa, 17 maja 2017

siedemnasty maja

Do czego to podobne?
W Koszalinie do tej pory nie zakwitły kasztanowce.
Co gorsze, bzy też czekają niewiadomonaco.