piątek, 3 kwietnia 2015

środa, 1 kwietnia 2015

pierwszy kwietnia

Od kilku dni blog ten jest systematycznie czytany w Niemczech i Francji i to wcale nie jest primaaprilisowy żart. Nie wiem czy powinienem radować się czy raczej niepokoić, bo z jednej strony miło mi, że tak daleko sięga moja sława, z drugiej zaś nie jestem pawian czy chcę zdradzać tym Mocarstwom wszystkie tajniki mojej konstruktorskiej kuchni. Czy nie wolałbym żeby korzyści z moich wynalazków czerpali naprzód Rodacy?

wtorek, 31 marca 2015

trzydziesty pierwszy marca

I znowu kwartał zleciał. Niewiadomo kiedy. Widziałem dziś pęknięte pęki albo pąknięte pąki na kasztanowcach. Czyli wiosna, ale klimat od cholery. Dziś padał śnieg.
Rozmawiałem z Haneczką. Sprawia wrażenie zupełnie normalnej. Depresja wyleczona, tylko ta pamięć. Nie pamięta gdzie mieszka.
A jak chodzi o mieszkanie, Wszedłszy dziś po robocie i wizycie u Haneczki do mieszkania w którym, zaraz będzie siedem lat jak mieszkam, poczułem się zupełnie tak samo jak wtedy, gdy mieszkałem w wynajmowanym mieszkaniu w Żyrardowie. Ta sama pewność, że muszę (ach jak ja nie lubię musieć ) pozmywać, przygotować i zjeść posiłek i zastanowić się czy wieczorem machnąć jakiś projekt służbowy, czy może raczej dla przyjemności. W radio Trójka, Magiel Wagli. Coś dziś smędzą blaszanie. 
Nic. Do dzieła. Jutro już środa, a to znaczy, że zaraz łykend i to nie byle jaki. Świąteczny.

poniedziałek, 30 marca 2015

trzydziesty marca

Chyba niewiele się pomylę mówiąc: zaraz ćwierć dwa tysiące piętnastego roku minie bezpowrotnie. Zmiana czasu na letni nie wstrząsnęła mną - poszedłem wczoraj spać godzinę wcześniej. Profity zaś są. Godzinę więcej widna wieczorem piechotą nie chodzi. 
Forsycja rozżólca się powoli. Nawet Magnolia wygląda tak, jakby za moment miała zachwycić fioletowością. Srocza aktywność od północy musiała być zmyłką. Od wczoraj obserwuję prace konserwacyjne w zeszłorocznym miejscu. Historia znów zatoczyła koło.

niedziela, 29 marca 2015

dwudziesty dziewiąty marca

Dziś posunąłem się bardzo z hamulcem. Zgłębiałem zagadnienie średnicy podziałowej w zazębieniach. Niby wiem o tym, że są specjalne wzory, generatory i tablice do projektowania przekładni, ale potrzebowałem mechanizmu bardzo nietypowego i wszystkie obliczenia zrobiłem sam. Na załączonym obrazku widać, że koła zębate są rozłożone na różnych płaszczyznach. Musiałem wymyślić taki rodzaj zazębienia, który sprawi, że wszystkie łańcuszki na małych kołach łańcuchowych będą się poruszały synchronicznie. Wydaje mi się, że dałem radę.
 

sobota, 28 marca 2015

dwudziesty ósmy marca

Tak się dziś zająłem Hamulcem 3.0, że zapomniałem o Wszystkim. Koncepcja jest przemyślana na wszystkie strony. Gorzej z modelowaniem. Program do konstruowania wieszał mi się dziś wielokrotnie. Po dwukrotnym pruciu zacząłem nerwowo zapisywać efekty pracy po każdej operacji, przez co robota posuwała się wolniej niż powinna. Muszę poszukać w opcjach autozapisu. Cały dzień nie ruszałem się z domu, ale przez uchylone kuchenne okno słyszałem sroczą aktywność.
Nic. Pora spać

piątek, 27 marca 2015

dwudziesty siódmy marca

Pierwsza wiosenna ulewa. Pierwsza wiosenna burza. Pierwsze koty za płoty. 
W pracy coraz lepiej. Przyszedł dziś do mnie Właściciel i mówił o tym, że coś trzeba zrobić, w domyśle: natychmiast. Wysłuchałem i powiedziałem: po kolei, teraz robię co innego. Przyznał mi rację i powiedział, że podoba mu się takie podejście do pracy. Rano mierzyłem w Ząbkach dom który jest ruiną, a już za trzy miesiące ma być pałacem. Będę do tego domu projektował świetlik - piramidę z aluminium i szkła. Pochwalę się swoją niewiarygodną kompetencją. Rad-em. Byłem dziś u Haneczki. Jest przytomna. Pogodziła się już z pampersami i, co dziwne, zeznaje o lęku jaki czuje przed powrotem do domu. Widocznie tak już przyzwyczaiła się do szpitalnej codzienności, że boi się odmiany.
Nic. Zaraz biorę się za zmywanie, bo w moim starokawalerskim gospodarstwie, podobnie jak w męskim akademiku, naczynia zmywa się przed posiłkiem. Później przygotuję sobie jakieś jedzenie i zacznę zbierać się do spania. Nic już dziś nie narysuję. Jestem krańcowo wyczerpany i niewyspany. Z hamulcem zacznę walczyć w środku nocy, jak się samoczynnie obudzę.