niedziela, 25 lipca 2021

dwudziesty piąty lipca 3

trzeci dzień na działce

Ale leń. Do tej pory podwiązałem nowe winorośle i wykosiłem wokół nich i Jabłonki. Nawet nie zebrałem wiśni i nie wiadomo czy zdążę przed szpakami. Aha, jeszcze przystrzygłem rozłożystości Orzecha Włoskiego. Ciągle chodzi mi po głowie fragment piosenki Starszych Panów:

Wiesz mam myśl - no to pysznie

Chciałbyś dziś? - nie, dziś nie

I tak powoli pędzę ten czas. Przecież nie dość, że emerytura to jeszcze mam teraz wakacje. Trochę rysuję. Odkurzyłem jeden ze starych projektów. Nie stać mnie na Inventora więc wszystko od nowa modeluję w darmowym FreeCadzie, wprowadzając jednakowoż zmiany które przyszły mi do głowy w międzyczasie.

Mają tu Hejnał. Codziennie, w samo południe, niesie się po okolicy trąbiony na dwóch trąbach.Jeszcze w maju obiecywałem sobie, że wybiorę się do miasta i nagram ta dźwięki. No i co? Nico. Ech. Żeby mi tak się chciało jak mi się nie chce. Nic. Trzeba kończyć kawę i za coś jednak się wziąć, zwłaszcza że chmarzy się i dziś chyba raczej na pewno będzie dżdż. 

Za pięć trzecia zaczęło padać. Tymczasem lekko, ale sytuacja jest dynamiczna.

 

 

 

 

sobota, 24 lipca 2021

dwudziesty czwarty lipca 2

 drugi dzień na działce

Nie wiem z czego to wynika, ale natychmiast po przyjeździe spadło mi ciśnienie. Teraz, już po kawie, zmierzyłem 117/77, a od wczoraj wieczór nie biorę prochów. Ciekawość?

Wczoraj zrobiłem prawie nic. Nie chciało mi się. Dziś zbieram się powoli. Coś pewno zrobię ale w twarzy godziny która się zrobiła (wpół do pierwszej), chyba niewiele. Odpoczywam więc i rozmyślam o różnościach. Nic. Trzeba będzie jednak ruszyć zad i pokrzątać się trochę, zwłaszcza że ma się na deszcz albo i burzę.

Wciąż nie ma komarów.

piątek, 23 lipca 2021

dwudziesty trzeci lipca 1

 dzień pierwszy na działce

Przywiozła mnie Córka. Już zmierzchało. Wczoraj cały dzień w podróży. Wieczorne rozpakowywanie i przygotowywanie posiłku zajęły mi tyle czasu, że padłem sporo po jedenastej. Jednak w ciemniejącym powietrzu stwierdziłem takie przyrosty wszystkiego, że pomyślałem: to nie działka, to dżungla. Nic. Zajęcia mi nie zabraknie.

To zabawne: tyczki wbite w ziemię przy nowych winoroślach puściły liście i najwyraźniej chcą się ukorzenić. Obetnę liście i zobaczymy co się będzie działo. Stare winorośle słabo. Dużo pędów i liści, ale owoców małość. 

Wiśnie już bardzo dojrzałe. Spróbuję je zebrać i dziś lub jutro nastawić nalewkę. Według Internetu będzie w sam raz na urodziny.

Jabłek zatrzęsienie i zdrowe. Nasłuchując z Reguł doniesień o burzach i gradach obawiałem się trochę o jabłkowe plony. Ale wszystko wygląda dobrze. Jeszcze z miesiąc i nastawię jabcok. Kto wie, może jabłkową brandy upędzę jeszcze na działce?

Siedzę sobie na tarasie. Kiwam się nad kawą i myślę o tym, że nigdzie mi się nie śpieszy i mogę robić wszystko co tylko zechcę. A jak nie zechcę, to nie robić.

Zaatakował mnie Kos. Właściwie nie zaatakował tylko jak ten kierowca jadący na pamięć chciał przelecieć przez miejsce które zajmowałem. Musiałem się uchylić, bo trafiłby mnie w czoło, albo w oko. On jednak wystraszył się bardziej niż ja i uciekał aż zatrzymała go siatka trampoliny. Siedział potem ogłupiały kilka minut aż wstał i pofrunął do swoich zajęć.

Nie ma komarów. Ciekawość?

piątek, 11 czerwca 2021

jedenasty czerwca

 Trzydziestego trzeciego dnia wyjechałem z płaczem z działki. Czternastego czerwca mam umówioną drugą dawkę szczepionki na Stadionie Narodowym. Trzeba tam być. Za późno zamówiłem auto z wypożyczalni i dlatego mogli mi zaoferować tylko takie bydlę, którego dobowy wynajem kosztował 425 zł. Nic. Następnym razem będę wynajmował z większym wyprzedzeniem. Trochę niepokoję się o stare i nowe winorośle, bo przez miesiąc nie będzie ich miał kto podlewać. Niby wody w glebie dużo (zrobiłem odkrywkę) i mogą wystąpić opady jednak codziennego podlewania chyba nic nie zastąpi. Córka obiecała wpaść na działkę w jeden lub dwa łykendy. To musi wystarczyć. Tak czy inaczej nastawię jesienią wino. Wcześniej jednak, w twarzy spodziewanego jabłkowego urodzaju, nastawię wino jabłkowe i kupię odpowiednią aparaturę aby uwarzyć jabłkową brandy czyli calvados. W rezultacie przez większą część zimy będę się upajał za darmo.

wtorek, 8 czerwca 2021

ósmy czerwca

 Trzydziesty pierwszy dzień na działce

Strasznie mi się chce gdzieś pojechać i być w drodze jak najdłużej. Tymczasem, od ponad roku, moje wszystkie podróże zachodzą na trasie Kraków Reguły i czasem Dobczyce. Cóż robić, mało kasy tak mnie ogranicza. Teoretycznie mógłbym wziąć kredyt, tylko że potem trzeba go spłacać. Może więc oszczędzać? Spróbuję.

poniedziałek, 7 czerwca 2021

siódmy czerwca

Trzydziesty dzień na działce

Dolce vita w tej odsłonie ma się niestety ku końcowi. We czwartek, wypożyczonym autem, będę jechał na Reguły. Żal.

Od środy do wczoraj był Karol. Jestem dumny z takiego Wnuka. Jakoś nieczytanie książek w niczym mu nie zaszkodziło. Wiedzy i umiejętności czerpanych ze szkoły i Internetu ma tyle, że wciąż mnie zadziwia. Rozmawialiśmy o:

Ewolucji, Karol doskonale rozumie dlaczego ona działa i jaki jest jej mechanizm, a też to, że wszystko jest tu dziełem przypadku i błędów w przekazywaniu  rysopisu genetycznego. Sam też wywiódł wniosek, że ewolucja Człowieka zakończyła się z chwilą przejścia z Łowiectwa i Zbieractwa na Uprawę i Hodowlę. Z wrodzoną sobie bystrością zauważył, że dzięki ideologiom które każą oszczędzać osobniki wadliwe i nieprzystosowane, globalny stan Ludzkości jest pod psem i będzie coraz gorszy.

Ideologii. Każda była i jest wymyślona aby ideodawcy mogli mieć władzę nad ideobiorcami, najlepiej nieograniczoną. Szczególnie religie, które są oparte na zakazach i obiecują wszystko co człowiekowi lube, ale dopiero w życiu po życiu.

Tajemnicach przyrody. Sam wpadł na pojęcie ujemnej masy gdy zastanawialiśmy się dlaczego grawitacja tylko przyciąga. Sprawdziłem w Internecie i wiem, że Jest taka hipoteza, i że ujemna masa powinna być odpychana grawitacyjnie od otaczającej nas wszechobecnej masy dodatniej. Wie jak działają Czarne Dziury i dlaczego. Myśli o teleportacji jak o technologii której nie znamy, ale Do Czasu. Nie widzi żadnego paradoksu w podróżach przez Czas.

Oczywiście to nie wszystkie tematy o których rozmawialiśmy. Oprócz rozmawiania graliśmy w szachy i co tu dużo gadać, jest Lepszy ode mnie. Wgrałem tylko dwie partie, ale jestem dziwnie przekonany, że dał mi wygrać.

Wczoraj pojechał do domu. 

Na działce zrobiłem już chyba wszystko co powinienem zrobić i przez najbliższe dni mogę tylko spacerować i obserwować jak Rośnie. Od Ciepła utrzymującego się przez ostatnie dni dobowe przyrosty starych i nowych winorośli są skokowe. Jabłka i wiśnie też rosną w oczach. Mam też pewne nadzieje związane z pigwą gruszkową, chociaż kwiaty jeszcze z niej nie opadły. Tak naprawdę z prac gospodarskich zostało mi tylko podlewanie. Wymyślam więc sobie jakieś zajęcia, wczoraj piłą łańcuchową obcinałem dostępne z ziemi gałęzie ze świerków. Dziś myślę je pociąć na odcinki zdatne do sezonowania. Jutro i we środę będę się pomału szykował do wyjazdu. 

środa, 2 czerwca 2021

drugi czerwca

 Dwudziesty szósty dzień na działce

Wczoraj i dziś przeczytałem całego bloga z komentarzami. Razem siedem godzin. Lektura ciekawa, bo niby sam to pisałem ale niektóre posty były dla mnie jakby nowością. Ciekawe doświadczenie.

W Dobczycach mam bardzo dobry internet, ale tylko na polu. Gdy chcę coś zrobić w kuchni połączenie rwie się i muszę zostawić telefon na zewnątrz.

Dziś Córka przywiezie Karola. Powinienem karmić go według jego upodobań i w rezultacie będę prowadził dwie kuchnie. Tyz piknie. Chyba poczekam aż przyjadą i autem pojedziemy po zakupy. Boję się, że rowerem nie dam rady przywieźć potrzebnego na długi łykend zaopatrzenia. A jutro będę gotował zupę pierwszy raz od niewiadomokiedy.

Na dziś zaplanowałem zrobić wieszak na Wąż Do Podlewania i pociąć na zdatne do sezonowania kawałki wielką kupę gałęzi zalegającą koło szamba. Myślę o codziennym podlewaniu starych i nowych winorośli i o tym ktobędzie o nie dbał gdy pojadę do Reguł na co najmniej dwa tygodnie. Nic. Może nadejdą deszcze?