Wracając dziś z zakupów z najbliższego sklepu postanowiłem wykonać sesję na prawidłowo zaparkowanej ławeczce w Parku Solvay. Zazwyczaj staram się o ławeczkę której będę jedynym rezydentem. Dziś nie pykło, bo wszystkie zajęte. Przysiadłem się więc do Pana w średnim wieku i średniego wzrostu, a poza tym mieszkającego w tej samej kamienicy co ja. Okazało się szybko, że z Ukrainy. W naturalny sposób wywiązała się rozmowa w dziwnym języku. Okazało się, że Pan Gruzin a do Ukrainy przeprowadził się dla kobiety, która została jego żoną. Sprawdziliśmy swoje umiejętności językowe i wyszło, że najporęczniej będzie pa Ruski. Opowiedział wersję skróconą swojej historii. Z Gruzji wyjechał do Turcji do roboty. Gdy się skończyła pojechał do Ukrainy, ożenił się i osiadł w Żytomierzu. Tam, sam, tymi ręcami, wybudował dwie kawiarnie gruzińskie i z ich prowadzenia miał całkiem przyzwoite życie. Coś go jednak poniosło do Polski. Oczywiście do roboty. Gdy zaczęła się wojna postanowił wrócić i walczyć. Jednak graniczna straż ukraińska z nieznanych mi przyczyn odmówiła mówiąc nie lzia. Wrócił więc do Krakowa i dostał esemesa, z którego wynika pojutrzejszy wyjazd do Drezna. Oczywiście do roboty. Najgorzej wyrażał się o Putinie. Z wyzwisk rozpoznałem tylko "chujło" i nic więcej. Ten ukraiński to jednak fajny język.
środa, 18 maja 2022
osiemnasty maja
niedziela, 1 maja 2022
pierwszy maja
Korzystając z pięknej pogody pozwiedzałem dziś bliskie okolice. Wiśnia podobno japońska sypie płatkami kwiatów i to jest piękne, zwłaszcza kolorystycznie.
Klon w rozkwicie:
Ile czeremch jest na tym zdjęciu?
Dlaczego magnolia jest piękna tylko przez chwilę?
sobota, 23 kwietnia 2022
dwudziesty trzeci kwietnia
Kilka dni temu, gdy spracowałem się malując pokój Wnuczki i ledwo dychałem myjąc sprzęt malarski, usłyszałem od Córki: nie masz już piętnastu lat. To w sposób oczywisty zdanie prawdziwe. Jednak samoczynnie nasunęło mi refleksję: a może mam j e s z c z e piętnaście lat. Zbliżający się nieuchronnie mój osobisty koniec świata coraz częściej prowokuje mnie do takich i podobnych myśli i mimo, że oswajam się z nimi od bardzo dawna, za każdym razem takie myśli mnie zaskakują. Ciekawość?
Nie ruszam się z domu bez aparatu fotograficznego. Tegoroczna wiosna jest zupełnie nowa, bo jeszcze nigdy nie doświadczałem jej w krakowskich okolicznościach przyrody. Sycę wszystkie zmysły patrząc na nasiąkanie zielenią obserwowanych dzień po dniu zarośli, podsłuchując ociekające seksem śpiewy ptaków, obwąchując i smakując zmieniające się codziennie powietrze, dotykając najmłodsze liście i kwiaty. I wcale mi nie przeszkadza moja ignorancja. Przeważnie nie wiem jakie są nazwiska doświadczanych roślin czy zwierząt. Nie wiem i co mi zrobicie? Ogólne wrażenie nie zmieni się po nauczeniu się nazwy tego czy tamtego ani trochę.
Czytam teraz "Kwantechizm czyli pułapka na ludzi". Jestem oczarowany, bo to o czym myślę, że wiem i to co nie wiem, jest w tej książce opisane w sposób elegancki, zrozumiały i prawie doskonałą polszczyzną. Jest to jedna z tych książek którą się pochłania i nie sposób się od niej oderwać i jednocześnie licząc ile jeszcze jest do przeczytania jest mi żal, że za niedługo się skończy. Prawda, można ją przeczytać drugi raz, ale to już zupełnie co innego.
I jeszcze trochę dokumentacji:
W parku Solvay, jak się okazuje, spotkania z dzikami są powszechne. Co prawda żadnego nie widziałem, ale jeszcze nie wieczór.
Z wolna nasiąkający zielenią Las Borkowski:
poniedziałek, 18 kwietnia 2022
Trzeba mieć marzenia.
Ostatnio coraz częściej myślę o Podróży. Takiej jaką lubię, autem wciąż w kierunku horyzontu. Myślę, że powinienem pojechać na Wschód (oczywiście jeśli zakończy się obecna awantura i świat odzyska jakąś normalność). Gdy skończy się Azja, zaokrętować na prom przez Cieśninę Beringa i wjechać do Nowego Świata, na Alaskę. Później na Południe tam, gdzie w pewnym argentyńskim mieście jest tablica z dumnym komunikatem: Fin del Mundo. Stamtąd statkiem wycieczkowym jeszcze trochę na Południe, aby stanąć na Antarktydzie i zaliczyć Południowy Krąg Polarny. Myślę, że dałoby się to tak obliczyć, żeby trafić tam w czasie Przesilenia Zimowego.
osiemnasty kwietnia
Poszedłem wczoraj na nieśpieszny spacer do Parku Solvay. Oto dokumentacja:
Później soczystozielona wierzba płacząca na tle monochromatycznego krajobrazu.
Dalej zobaczyłem dziwny widok. Wiele jakby miniaturowych obelisków stojących w porządku geometrycznym. Pytałem Gógla. On też nie wie co to jest.
Wokół białej magnolii ustawiono siłownię pod chmurką:
Staw, czy kałuża?
Regulamin placu zabaw.
Jakiś dzik się tu raczył.
Magnolia biała na tle fioletowej:
Zaraz, zaraz, czy ten krzew nie jest różowo kwitnącym głogiem?
"Westchnął sobie nasz Koziołek i znów poszedł biedaczysko
Po szerokim szukać świecie czegoś, co jest bardzo blisko"
wtorek, 12 kwietnia 2022
dwunasty kwietnia
Chodzę sobie, albo jeżdżę rowerem i dokumentuję szybkimi krokami nadciągającą wiosnę.
Magnolia przy Skośnej już już:
Gdzieś przy Normandzkiej zachwyciła mnie najświeższa, najzieleńsza zieleń wierzby:
Bazie na wierzbie między Normandzką i Żywiecką:
Drzewo owocowe kwitnące sobie na skraju lasu przy Żywieckiej:Inna magnolia gdzieś bliżej domu:
Chyba wiśnia? Nie wiem gdzie:
Oprócz tego śpieszę donieść o tym, że pąki na bzach już bardzo okazałe. Do kompletu brakuje mi głogów i wciąż nie wiem gdzie ich w Krakowie szukać.
A dziś wracając od Córki, przy Żywieckiej spotkałem takie coś.
Chyba też owocowe?
sobota, 2 kwietnia 2022
drugi kwietnia
Niby perspektywę miałem zawsze podobną. Młody myślałem od czasu do czasu: 2050 mogę dożyć, ale 2100 to już nie. Z czasem podobne myśli nachodzą mnie coraz częściej i chociaż do 2050 coraz bliżej, to takie myślenie jest coraz pełniejsze treści. Chcę doświadczyć dorosłości Wnucząt. Patrzeć na ich pierwsze i kolejne kroki w dorosłym życiu i może poznać Prawnuki. Chcę też końca ciekawych czasów, tych mam już po kokardę. Zstępnym też życzę normalności in saecula saeculorum. Jednak jak długo będę obserwował działanie Planu, nie wiem. Wystarczy, że Plan wie.






