piątek, 22 grudnia 2023

dwudziesty drugi grudnia

 Dziś przesilenie. Przez pół roku dnia będzie przybywać, albo nocy ubywać. 

Mam ogromną przyjemność z powodu możliwości obserwowania i wysłuchiwania obrad nowego Sejmu. Mam również z tego powodu bardzo mało czasu na codzienne czynności konieczne do utrzymania się przy życiu. Serial nazywany "sejmfliksem" jest najlepszy, bo prawdziwy. Kolejne ujęcia, sceny czy emocje nie są ani zagrane ani wyreżyserowane, po prostu dzieją się. Mnie też przyprawia o emocje jakich dotychczas nie doświadczałem i nie przypuszczałem, że są możliwe.

Zaraz Planu Narodzenie. Te świąteczne dni spędzę w najlepszy sposób oddając się najleniwszemu lenistwu jakie potrafię sobie wyobrazić. Zwracam uwagę Szanownej Frekwencji na znaczenie słów. Nic nie robić to zupełnie co innego niż robić Nic.

Z ubolewaniem stwierdziłem niedawno fakt taki, że mój Wnuk (16) nie wie co znaczy powiedzenie "śmiać się w kułak", a już na pewno nie rozumie co znaczy "smalić cholewki". Wiem, żem dziaders i prawdopodobnie czepiam się. Jednak nie lubię myśli o tym, że już niedługo będziemy mówić zupełnie innymi językami.

sobota, 25 listopada 2023

dwudziesty piąty listopada

 Jakoś wzrok mi się poprawił. Okularów do chodzenia nie używam już wcale. Coraz częściej łapię się na tym, że okulary do czytania leżą sobie z boczku. Ciekawość.

W związku z awanturą z nowym rządem myślę sobie tak: Gospodarka zniosła nienajgorzej ośmioletnią demolkę. To i te parę tygodni ściemniania Matołusza też wytrzyma.

czwartek, 23 listopada 2023

dwudziesty trzeci listopada

 Od kilku dni ogarnął mnie i zacieśnia uścisk późnojesienny leń. W połączeniu z wyraźnie obniżonym ciśnieniem fizycznie mnie obezwładnia. Staram się przespać ten czas, ale nie można przecież spać bez przerwy. Dziwne, że taki styl życia nie wpływa na mój experyment z traceniem masy ciała i choć nie ruszam się prawie wcale, to i waga ani drgnie, a mocno ograniczony Brzuch pozwala bez lustra oglądać dotychczas niedostępne rejony.

wtorek, 14 listopada 2023

czternasty listopada

 Od kilku tygodni cokolwiek bym nie gotował wychodzi z tego Barszcz Czerwony. I wcale nie jest tak, że zamyślam się jak niegdyś przy obieraniu ziemniaków gdy obierałem do ostatniego kartofla. Wywar gotuję normalnie na Warzywku, bo tu nie wiedzą co to Włoszczyzna i kostkach warzywnych z Biedronki. Gdy wywar dojdzie niby zastanawiam się co dalej i jednak dodaję buraki.

Wczoraj z zapartym stolcem obserwowałem inauguracyjne posiedzenie Sejmu dziesiątej kadencji. Podczas przemówień prezydenta i premiera kilka razy w stronę komputera wyrwały mi się słowa Pana Liwki skierowane do Pana Batona.

liwko liwko skocz po piwko 

Jednak cieszę się. Obydwaj wyżej wspomniani są już jednak na wylocie i niedługo będę mógł pełną piersią oddychać Wolnością.

Znowu jadę. Nie będzie to jednak Podróż tylko łykendowy wyjazd do Przyjaciół. Dobre i to.

czwartek, 9 listopada 2023

dziewiąty listopada

 Miałem sen. Przyśniło mi się inauguracyjne posiedzenie Sejmu dziesiątej kadencji. Marszałek w każdym akapicie swojej mowy zwracał się do Pań Posłanek, Panów Posłów i "Pana, Panie pośle Kaczyński". Po kilku minutach z Kaczyńskiego śmiali się już wszyscy. Co prawda niektórzy w kułak. A Pan Poseł Kaczyński usiłował schować się pod pulpit.

niedziela, 5 listopada 2023

piąty listopada

Albo weźmy Rodaków. Doskonale rozumiem tych z górą jedenaście milionów, którzy tak jak ja powiedzieli, że mają dość tego dziadostwa, złodziejstwa, kurestwa, czy jak jeszcze nazwać to nieszczęście aż zanadto panoszące się w Kraju "przez ostatnich osiem lat". A co począć z resztą? Z tymi, którzy z rozmaitych przyczyn byli przekonani o tym, że było dobrze i niech tak zostanie. Nie rozumiem ich na co najmniej dwa sposoby. Stojących przy korycie nie rozumiem, bo jakżesz można być tak głupim, by chciwość zagłuszyła w nich zdrowy rozsądek. Czy choć przez chwilę nie pomyśleli o tym, że większości Rodakom nie podoba się ich styl rządzenia? Czy rządzenie naprzekurw i nieustanne wkurwianie ludzi z przekonaniem, że "raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy" nie powoduje refleksji: "przecież to zaraz pierdolnie"? Pozostałych nie rozumiem dlatego, że prawdopodobnie nie mają "swojego rozumu". Biorą rzeczywistość nie taką, jaka wynika z ich obserwacji i wniosków, ale taką, którą im ktoś opowie. 

czwartek, 2 listopada 2023

drugi listopada

 Wczoraj przesadziłem. Przemarszowałem prawie piętnaście tysięcy kroków i teraz tylko leżeć. Jednak warto było. Poszedłem z wizytą do Mentora mojej młodości. Odnalazłem kwaterę po kilkuminutowym krążeniu w dźwiękach dobiegających z pobliskiego siedliska podejrzanego kultu.

Tak było gdy dotarłem na miejsce. Jednak zanim wypaliłem tradycyjnego papierosa przewinęło się ponad dwadzieścia osób. Tradycyjnie byłem najstarszy w tym towarzystwie. Najwięcej było dzieci. Oczywiście z rodzicami i to jest okoliczność miła. Rozmawiałem z kilkorgiem i jakoś krzepi świadomość, że kilkulatki znajdują w twórczości Lema coś dla siebie.

Gdy zszedłem z górki cmentarnej podjąłem złą decyzję i skręciłem w lewo. Myślałem podjechać tramwajem do Plantów i odwiedzić Rynek. Szybko jednak okazało się, że tramwaj rozebrany. Ulica zresztą też i autobusy nie jeżdżą. Zacząłem pytać przechodniów o to jak dostać się do miasta. Okazało się, że aż do Jubilata tylko per pedes. Zszedłem więc nad Wisłę i powędrowałem Bulwarem. Jakoś wtedy poczułem, że Pesel protestuje. Często przystawałem i przysiadałem i gdy wreszcie dotarłem na Rynek pomyślałem: chyba już tu zostanę. Siedziałem i ledwo dychałem chyba z godzinę. Potem jednak powlokłem się do tramwaju. Odcinek od tramwaju do domu był najgorszy. Zaległem na legowisku i jakiś czas będę leżał.